Święto 1-majowe w 1938 roku!
W wielu miejscowościach w Polsce władze nie zezwoliły na urządzenie obchodów pierwszomajowych, tam zaś, gdzie te obchody się odbędą, osobno pójdą Żydzi i osobno Polacy spod znaku PPS. W taki też sposób odbędą się pochody pierwszomajowe w Płocku. Płoccy socjaliści mobilizują wszystkie swe siły organizacyjne, by na swój pochód zwerbować jak najwięcej osób. Manifestantów ściąga się nawet z okolicznych folwarków wiejskich.
Ludność chrześcijańska kilku miast powiatowych województwa warszawskiego złożyła do starostów petycje z licznymi podpisami, domagając się niedopuszczenia do pochodów pierwszomajowych, jako nieodpowiadających psychice polskiej. Również robotnicze organizacje prowincjonalne wystąpiły z żądaniem urządzenia w dniu 1 maja pochodów polskich, odrębnych od pochodów żydowskich i jeszcze z tą zmianą, aby przed odegraj hymnu Międzynarodówki, wykonany był Hymn Narodowy.
W Wilnie dn. 26 kwietnia 1938 roku odbyło się zebranie prezesów Chrześcijańskich Związków Zawodowych, na którym m.in. omawiano sprawę tzw. "obchodów "pierwszomajowych", organizowanych ostatnio przeważnie przez żydo – komunę.
Przedstawiciele wszystkich związków wypowiedzieli się przeciwko tego rodzaju demonstracjom antypaństwowym i uchwalili rezolucję, domagającą się zabronienia urządzania takich obchodów. Równocześnie Chrześcijańskie Związki Zawodowe wskazują dzień 15-go maja, jako rocznicę wydania wielkopomnych encyklik "Rerum novarum" i "Quadragesimci anno", w którym należy organizować obchody robotnicze. Rezolucję uchwalili przedstawiciele 42 Chrześcijańskich Związków Zawodowych, zrzeszających ponad sześć tysięcy członków. Również podobne stanowisko wobec obchodu 1 maja zajął Oddział Katolickiego Stowarzyszenia Mężów w Wilnie.
W Płocku, jak i w całej Polsce, w myśl zarządzenia władz państwowych obchody pierwszomajowe osobno urządzali żydzi i osobno socjaliści polscy. Wpłynąć to musiało na liczebność pochodów. Widziało się to i w Płocku. Pochód socjalistyczny był znacznie mniejszy niż w roku ubiegłym. Mimo silnej agitacji prowodyrów socjalistycznych.
Udział w pochodzie socjalistycznym wzięło około 1200 osób, w tym duży udział służby folwarcznej z okolic Płocka. Znikomy był drugi pochód, urządzony przez t.zw. ..frakcję" (około 100 osób).
Żydzi urządzili osobny pochód, przeszli ulicami w dzielnicy żydowskiej. Pochód nie imponował liczebnością. Żydzi czuli się zawsze mocniej za plecami PPS. niż we własnych szeregach.
Do pochodu socjalistycznego przyłączyło się dużo komunistów. Podczas pochodu wznoszono m.in. takie okrzyki jak ..Niech żyje czerwona Hiszpania!", "Niech żyje Stalin!", ,,Precz z generałem Franco!", ,,Precz z konstytucją!".
Wieczorem w Teatrze Miejskim odbyło się zebranie socjalistyczne. Manifestacje wszystkie odbyły się w spokoju. Nie było żadnego zakłócenia spokoju publicznego. Dużą dywersję socjalistom zrobili członkowie Stronnictwa Narodowego. Odruchowo urządzili oni swój pochód z okrzykami antysocjalistycznymi i antyżydowskimi. W Polsce, jak można wnioskować z pierwszych doniesień, obchody pierwszomajowe wszędzie wypadły słabiej niż w latach wcześniejszych. W wielu miastach pochodów w ogóle nie było. Do awantur doszło we Lwowie i w Kielcach. W Kielcach jest jeden zabity i kilku rannych. W wielu miastach przeciw tym pochodom silnie reagowali narodowcy.
Dzień 1 maja 1928 roku pokazał, że wpływ socjalistów na rzesze robotnicze znacznie zmalał. Mimo silnej agitacji prowodyrów socjalistycznych, szeregi właściwych socjalistów partyjnie związanych z PPS były nie imponujące. Obliczano je na około 500 osób. Znaczną część pochodu stanowiły grupy służby folwarcznej i "fołksfrontu" z okolicy Płocka. Dość znacznie zasiliła poza tym pochód socjalistyczny Soczewka i Borowiczki. Udział w pochodzie płockim wzięła także płocka komuna, która w pewnych momentach nadawała ton całemu pochodowi. Komuniści w całym pochodzie byli żywiołem najgłośniejszym. Podczas pochodu zdarzył się znamienny fakt. Kiedy komuniści zaczęli wykrzykiwać kompromitujące każdego Polaka hasła, z pochodu PPS. wysunęła się jedna grupa i dalszy pochód zbojkotowała. Na taki zdrowy odruch zdobył się Związek Tragarzy
Robotnikom otwierają się oczy. Płocki świat robotniczy przekonał się, że prowodyrom socjalistycznym wcale nie o dobro robotników chodzi, lecz o własne kariery partyjne. I tu robotnikowi polskiemu otwierają się oczy na to dlaczego prowodyrzy socjalistyczni tak gorliwie stają w obronie żydów. Bez Żydów socjaliści płoccy nie mieliby w ogóle żadnego silniejszego wpływu.
Robotnik polski ma już dosyć demagogicznej polityki partyjnej, pragnie on pracy, a nie partyjnego bujania. Demagogicznymi obiecankami daleko zajechać nie można. Robotnicy przekonali się, że na tych ciągłych obiecankach dobrze wychodzą tylko socjalistyczni prowodyrzy, ale nie robotnik. Dlatego w płockich sferach robotniczych budzi się coraz bardziej zdrowy odruch. Obchody 1 majowe świadczyły o tym, że socjaliści w Płocku tracą coraz bardziej wpływ na rzesze robotnicze. To zauważono zresztą i w innych miastach, także na Mazowszu płockim.