Hałas kombajnów i zapach obornika pod ochroną? Rząd pracuje nad nowymi przepisami

Wieś z folderu reklamowego pachnie świeżym chlebem, skoszoną trawą i kwitnącym sadem. Prawdziwa wieś pachnie również obornikiem, pracuje kombajnem po zmroku, budzi się wcześniej niż jej mieszkańcy i nie przerywa żniw tylko dlatego, że kalendarz wskazuje niedzielę. Coraz częściej właśnie w tym miejscu zderzają się dwa wyobrażenia. Dla jednych wieś jest przede wszystkim przestrzenią produkcji żywności i miejscem pracy. Dla innych – spokojniejszą alternatywą dla miasta, w której chcą mieszkać, odpoczywać i wychowywać dzieci. Konflikt zaczyna się wtedy, gdy pierwsza grupa słyszy, że rolnictwo jest zbyt głośne, a druga, że skoro wybrała wieś, powinna bez protestu zaakceptować każdą uciążliwość.

Klimat wsi Klimat wsi
Źródło zdjęć: © Freepik | Freepik
Aleksandra Zajkowska

Odpowiedzią na te napięcia ma być rządowy projekt ustawy o zmianie niektórych ustaw w celu ochrony rolniczych funkcji produkcyjnych wsi, oznaczony numerem UPRO8. Projekt został skierowany do konsultacji publicznych w marcu 2026 r., a 23 lipca znalazł się w porządku obrad Stałego Komitetu Rady Ministrów.

Jego hasło przewodnie brzmi rozsądnie: wieś powinna pozostać miejscem produkcji żywności, a rolnik prowadzący legalną działalność nie może codziennie zastanawiać się, czy nocny wyjazd kombajnem zakończy się interwencją policji albo pozwem sąsiada. Projektodawca łączy tę ochronę z bezpieczeństwem żywnościowym państwa i potrzebą ograniczenia konfliktów wywołanych postępującą urbanizacją terenów wiejskich. Ministerstwo Rolnictwa i Rozwoju Wsi

Projekt jest krótki, lecz jego skutki mogą być daleko idące. Zakłada zmianę Kodeksu cywilnego, Kodeksu wykroczeń oraz ustawy o kształtowaniu ustroju rolnego. Najważniejsza propozycja dotyczy stosunków sąsiedzkich, a konkretnie tak zwanych immisji. Pod tym prawniczym pojęciem kryją się oddziaływania jednej nieruchomości na drugą: hałas, zapach, kurz, pył, drgania, dym, światło, a nawet zwiększony ruch pojazdów. Obowiązujący art. 144 Kodeksu cywilnego nakazuje właścicielowi powstrzymywać się od działań zakłócających korzystanie z nieruchomości sąsiednich ponad przeciętną miarę, ocenianą z uwzględnieniem społeczno-gospodarczego przeznaczenia nieruchomości oraz miejscowych stosunków.

Już dzisiaj sąd powinien więc rozumieć, że inną miarę uciążliwości należy przyjąć w centrum miasta, inną na osiedlu domów jednorodzinnych, a jeszcze inną na obszarze od pokoleń wykorzystywanym rolniczo. Aktualny tekst Kodeksu cywilnego

Projektowany art. 144¹ Kodeksu cywilnego idzie jednak dalej. Ma wprowadzić zasadę, zgodnie z którą właściciel nieruchomości, prowadząc działalność rolniczą, nie zakłóca korzystania z nieruchomości sąsiedniej ponad przeciętną miarę, chyba że działalność jest prowadzona niezgodnie z przepisami prawa albo zasadami prawidłowej gospodarki rolnej.

Nie jest to wyłącznie przypomnienie, że na wsi prowadzi się produkcję rolną. To rzeczywiste wzmocnienie procesowej pozycji rolnika. Sąsiad dochodzący ochrony będzie musiał wykazać nie tylko występowanie uciążliwości, ale również niezgodność działalności z prawem albo zasadami prawidłowego gospodarowania.

Z punktu widzenia rolnika propozycja ma niewątpliwą logikę. Produkcji rolnej nie da się zamknąć w godzinach od ósmej do szesnastej. Termin zbiorów wyznaczają dojrzałość roślin i pogoda, a nie regulamin porządku domowego. Zwierząt nie można wyłączyć na noc, zaś rozrzucanie nawozów naturalnych, suszenie zbóż czy przejazdy maszyn należą do zwykłego funkcjonowania gospodarstwa.

W ocenie skutków regulacji wskazano, że w badaniu obejmującym przedstawicieli izb rolniczych i jednostek doradztwa rolniczego jako źródła konfliktów wymieniano między innymi odory z produkcji zwierzęcej, wykonywanie prac polowych, zanieczyszczenie dróg oraz hałas po godzinie 22.00. Państwo ma więc podstawy, aby przeciwdziałać sytuacjom, w których zwykła, legalna praca jest traktowana jak wybryk tylko dlatego, że przeszkadza osobie oczekującej od wsi standardu podmiejskiego osiedla.

Problem polega na tym, że działalność zgodna z formalnymi przepisami nie zawsze jest działalnością nieuciążliwą. Ferma może posiadać wymagane decyzje i zezwolenia, a mimo to powodować odory, hałas lub ruch ciężarówek, które faktycznie utrudniają życie sąsiadom. Projekt nie odróżnia niewielkiego gospodarstwa rodzinnego od prowadzonej na wielką skalę produkcji przemysłowej.

Nie rozstrzyga też dostatecznie, czy szczególna ochrona ma obejmować wyłącznie działalność istniejącą przed pojawieniem się nowej zabudowy, czy również fermę utworzoną albo znacznie rozbudowaną później. To ważne, ponieważ nie każdy konflikt wygląda tak samo. Czym innym jest kupno domu obok istniejącej od kilkudziesięciu lat obory, a czym innym budowa ogromnego obiektu inwentarskiego obok domów, których mieszkańcy żyli tam znacznie wcześniej.

Wątpliwości budzi również odwołanie do "zasad prawidłowej gospodarki rolnej". Projekt nie zawiera wyczerpującej definicji tego pojęcia. W praktyce spór o zapach lub hałas może więc przekształcić się w jeszcze bardziej złożony spór o to, jak powinien pracować prawidłowo gospodarujący rolnik.

Konieczne może być prowadzenie dowodów z opinii biegłych, dokumentacji środowiskowej, weterynaryjnej i budowlanej. Zamiast ograniczyć liczbę procesów, nowa regulacja może przenieść ich ciężar na inną płaszczyznę. Na ten problem zwróciło uwagę także Stowarzyszenie Notariuszy Rzeczypospolitej Polskiej, wskazując, że nieprecyzyjne pojęcie może poszerzyć pole potencjalnych konfliktów, a ustawowe założenie, że prawidłowa działalność rolnicza nigdy nie przekracza przeciętnej miary, stanowi odejście od klasycznej konstrukcji prawa sąsiedzkiego. Stanowisko Stowarzyszenia Notariuszy RP

Warto przy tym zauważyć, że przywołany przez projektodawcę model francuski jest ostrożniejszy. Francuskie rozwiązanie chroni działalność rolniczą prowadzoną przed osiedleniem się nowego sąsiada, pod warunkiem jej zgodności z prawem, ciągłości i niewprowadzania zmian prowadzących do istotnego zwiększenia uciążliwości. Polski projekt w przedstawionej wersji nie wprowadza równie wyraźnej zasady pierwszeństwa ani ograniczenia ochrony do działalności kontynuowanej w dotychczasowej skali. Ocena skutków regulacji projektu UPRO8

Druga zmiana dotyczy art. 51 Kodeksu wykroczeń. Rolnik nie miałby podlegać karze za zakłócenie spokoju lub spoczynku nocnego wynikające z działalności rolniczej, chyba że prowadziłby ją niezgodnie z prawem albo zasadami prawidłowej gospodarki rolnej. Rozwiązanie ma przede wszystkim zapobiegać karaniu za nocne prace polowe, zwłaszcza podczas siewów i żniw. W praktyce ma ono również znaczenie prewencyjne: czytelny przepis może ograniczyć niepotrzebne interwencje oraz dać funkcjonariuszom podstawę do odróżnienia zwykłej pracy od rzeczywistego naruszenia porządku.

Także tutaj potrzebna jest jednak rozwaga. Już obecnie odpowiedzialność z art. 51 Kodeksu wykroczeń wiąże się nie z każdym hałasem, lecz z zachowaniem mającym charakter wybryku. Racjonalnie prowadzona, konieczna praca polowa nie powinna automatycznie spełniać tej przesłanki. Nowy przepis może uporządkować praktykę, lecz nie powinien być interpretowany jako bezwarunkowe prawo do używania maszyn o każdej porze, bez względu na rzeczywistą potrzebę, sposób organizacji pracy i możliwość ograniczenia hałasu. Rolnictwo wymaga elastyczności, ale szczególna ochrona nie może przekształcić się w immunitet od elementarnych zasad dobrego sąsiedztwa. Aktualny tekst Kodeksu wykroczeń

Trzecim elementem projektu jest obowiązek zamieszczania w akcie notarialnym dotyczącym nabycia nieruchomości położonej poza granicami administracyjnymi miasta oświadczenia, że nabywca jest świadomy możliwych zakłóceń wywołanych działalnością rolniczą na nieruchomościach sąsiednich. Pomysł odwołuje się do zdroworozsądkowej zasady świadomego wyboru miejsca zamieszkania. Kto kupuje dom w otoczeniu pól i gospodarstw, powinien wiedzieć, że żniwa mogą trwać do późnej nocy, droga bywa zabrudzona ziemią, a wiejski krajobraz ma również zapach.

Samo oświadczenie nie powinno jednak być utożsamiane ze zrzeczeniem się prawa do ochrony. Nabywca może zaakceptować normalne następstwa działalności rolniczej, ale nie sposób wymagać od niego uprzedniej zgody na każde przyszłe naruszenie, w tym na działalność sprzeczną z prawem, gwałtowne zwiększenie produkcji czy powstanie nowej fermy o skali niemożliwej do przewidzenia w chwili zakupu. Projekt nie określa ponadto jednoznacznie sankcji za brak oświadczenia ani jego wpływu na ważność czynności prawnej.

Obejmuje wszystkie nieruchomości położone poza granicami miast, a więc także takie, które nie mają żadnego rzeczywistego związku z produkcją rolną. Może się zatem okazać, że obowiązek stanie się kolejną formułą odczytywaną w kancelarii notarialnej, lecz nie rozwiąże żadnego rzeczywistego konfliktu.

Spór o projekt nie przebiega więc według prostego podziału na rolników i "miastowych". Na terenach wiejskich mieszka ponad 15 milionów osób, a znaczna część z nich nie prowadzi działalności rolniczej. Jednocześnie maleje liczba gospodarstw utrzymujących zwierzęta, zabudowa mieszkaniowa wkracza na grunty wcześniej wykorzystywane rolniczo, a istniejące gospodarstwa muszą inwestować i zwiększać skalę, aby zachować opłacalność. Państwo ma konstytucyjny obowiązek uwzględniać

znaczenie gospodarstwa rodzinnego i bezpieczeństwa żywnościowego, ale musi również chronić własność, zdrowie i środowisko życia mieszkańców. Rolnik i jego sąsiad nie są przeciwnikami należącymi do dwóch różnych porządków prawnych. Obaj są mieszkańcami tej samej miejscowości i obaj powinni otrzymać realną, proporcjonalną ochronę.

Największą słabością projektu jest próba rozwiązania problemu przestrzennego i społecznego głównie za pomocą domniemania prawnego oraz jednego oświadczenia w akcie notarialnym. Konflikty nie rodzą się wyłącznie dlatego, że ktoś nie przeczytał pouczenia przed zakupem domu.

Ich źródłem bywa chaotyczna zabudowa, brak odpowiednich stref oddzielających intensywną produkcję od budynków mieszkalnych, niedostateczna informacja o planowanych inwestycjach oraz brak jasnych standardów dotyczących odorów. Bez uporządkowania planowania przestrzennego i procedur środowiskowych nowa ustawa może nie zlikwidować sporów, lecz jedynie przesunąć granicę, od której mieszkaniec będzie mógł skutecznie się bronić.

Projekt dotyka rzeczywistego problemu, którego nie da się rozwiązać przez proste wskazanie jednej strony jako winnej. Rolnicy potrzebują stabilnych warunków prowadzenia gospodarstw i pewności, że zwykłe, zgodne z prawem prace nie będą każdorazowo prowadziły do interwencji, mandatów lub procesów sądowych. Mieszkańcy obszarów wiejskich mają natomiast prawo oczekiwać ochrony przed uciążliwościami, które przekraczają rozsądną miarę, zagrażają zdrowiu albo wynikają z niewłaściwie prowadzonej działalności. Obie te potrzeby są uzasadnione i żadnej z nich nie należy sprowadzać ani do obrony "prawdziwej wsi", ani do konfliktu rolników z osobami przybyłymi z miasta.

Ostateczna ocena projektu będzie zależała od tego, czy ustawodawca potrafi precyzyjnie odróżnić typowe następstwa produkcji rolniczej od oddziaływań nadmiernych oraz gospodarstwo rodzinne od intensywnej działalności prowadzonej na skalę przemysłową.

Znaczenie będzie miało również to, czy szczególna ochrona obejmie działalność istniejącą wcześniej i prowadzoną w niezmienionej skali, czy także nowe inwestycje oraz istotne zwiększenie produkcji. Bez jasnych kryteriów ustawa może nie zakończyć sporów, lecz przenieść je na grunt ustalania, czym są "zasady prawidłowej gospodarki rolnej" i jak daleko sięga dopuszczalna uciążliwość.

Ochrona produkcyjnej funkcji wsi jest potrzebna, ponieważ rolnictwo pozostaje podstawą bezpieczeństwa żywnościowego państwa i nie może być prowadzone według rytmu właściwego dla zabudowy miejskiej. Równie potrzebne jest jednak zachowanie skutecznej ochrony osób, które na wsi mieszkają — niezależnie od tego, czy ich rodziny żyją tam od pokoleń, czy przeprowadziły się niedawno. Dobrze skonstruowane przepisy powinny zatem nie tyle przyznawać pierwszeństwo jednej grupie, ile wyznaczać przewidywalne zasady współistnienia. Od znalezienia tej równowagi zależy, czy ustawa rzeczywiście ograniczy konflikty, czy jedynie zmieni ich podstawę prawną.

Aleksandra Zajkowska
Aleksandra Zajkowska © Screen ze strony | Aleksandra Zajkowska
Wybrane dla Ciebie