Festiwal bramkarzy przy Łukasiewicza, Wisła dzieli się punktami z Widzewem

Miało być dobre widowisko i takie właśnie kibice, którzy w liczbie ponad 11 tysięcy stawili się przy Łukasiewicza 34, dostali. W sumie obie ekipy oddały ponad 30 strzałów. Niestety, żaden z nich nie znalazł drogi do bramki.

MeczMecz
Źródło zdjęć: © Panorama Płock | Panorama Płock
Michał Sporczyk

Ostatecznie mecz pomiędzy Wisłą Płock a Widzewem Łódź zakończył się bezbramkowym remisem. Od pierwszych minut na murawie toczyła się zacięta walka, a z czasem to goście zaczęli przejmować inicjatywę i tworzyć groźniejsze okazje bramkowe. Choć w 20. minucie Wisła popełniła błąd w defensywie, Widzew nie zdołał go wykorzystać.

Nafciarze Bez Filtra Extra - prosto z trybuny prasowej z meczu Wisła Płock - Widzew Łódź.

Mecz
Mecz © Panorama Płock | Panorama Płock
Mecz
Mecz © Panorama Płock | Panorama Płock
Mecz
Mecz © Panorama Płock | Panorama Płock
Mecz
Mecz © Panorama Płock | Panorama Płock
Mecz
Mecz © Panorama Płock | Panorama Płock
Mecz
Mecz © Panorama Płock | Panorama Płock

Nafciarze odpowiadali dośrodkowaniami w pole karne, lecz po strzale głową Saida Hamulicia piłka przeleciała nad poprzeczką. Łodzianie próbowali zaskoczyć gospodarzy uderzeniem z dystansu Mariusza Fornalczyka oraz strzałem Sebastiana Bergiera, jednak na posterunku czuwał Rafał Leszczyński. W pierwszej części gry sędzia ukarał żółtymi kartkami Frana Alvareza oraz Marcina Flisa.

Druga połowa przyniosła znacznie więcej emocji i dominację Wisły, której brakowało jedynie skuteczności. Kluczowe dla losów spotkania okazały się sytuacje Saida Hamulicia. Bośniak dwukrotnie wychodził sam na sam z Bartłomiejem Drągowskim – za pierwszym razem znajdował się na pozycji spalonej, jednak w 59. minucie wyszedł idealnie w tempo i przegrał bezpośredni pojedynek z kapitalnie interweniującym golkiperem gości.

Chwilę później Kornvig próbował jeszcze zaskoczyć bramkarza Wisłyefektowną przewrotką. W drugiej części meczu trenerzy przeprowadzili szereg roszad – na boisku pojawili się m.in. Dion Gallapeni, Jurica Prsir i Łukasz Sekulski w Wiśle oraz Mario Garcia, Giannis Papanikolau i Angel Baena w Widzewie. Pod koniec spotkania ukarani żółtymi kartkami zostali Papanikolau oraz Sebastian Świderski.

Prawdziwy dreszczowiec rozegrał się w doliczonym czasie gry. Najpierw Zan potężnym uderzeniem trafił w poprzeczkę bramki Widzewa, a chwilę później po dośrodkowaniu Adama Radwańskiego o centymetry z piłką minął się Sekulski. W ostatniej akcji meczu arbiter analizował jeszcze na VAR potencjalne zagranie ręką w polu karnym gości, lecz ostatecznie nie dopatrzył się przewinienia i gwizdkiem obwieścił podział punktów.

Przed Nafciarzami teraz arcyciekawy pojedynek wyjazdowy z Wisłą Kraków. Czy "Derby Twittera" znów padną łupem Płocczan? Tego dowiemy się już w najbliższy piątek.

Wybrane dla Ciebie