Kluczowe dane dla Płocka i okolic:
Dramatyczny bilans opadów: Choć druga połowa sierpnia przyniosła chwilową poprawę, od początku września deszcz w Płocku niemal całkowicie przestał padać. Suma opadów za ostatnie 30 dni spadła do 47 mm (90% normy). Jeszcze gorzej wygląda bilans roczny — w ujęciu 365 dni spadło zaledwie 371,3 mm deszczu, co stanowi marne 69,3% normy. Deficyt wody wynosi aż 164,6 mm! Ten wskaźnik jest już 780 dni poniżej normy.
Ciepły wrzesień: Pierwsza połowa miesiąca przyniosła temperatury znacznie przekraczające średnią wieloletnią. Odchylenia od normy sięgały nawet od +5,0°C do +7,0°C (m.in. 8–9 września, gdy termometry w Płocku pokazały do 27,6°C). Wyższa temperatura napędza parowanie, wysuszając glebę na wiór.
Ciepły wrzesień: Pierwsza połowa miesiąca przyniosła temperatury znacznie przekraczające średnią wieloletnią. Odchylenia od normy sięgały nawet od +5,0°C do +7,0°C (m.in. 8–9 września, gdy termometry w Płocku pokazały do 27,6°C). Wyższa temperatura napędza parowanie, wysuszając glebę na wiór.
Ostrzeżenie Państwowego Instytutu Geologicznego: Najnowszy raport PIG (prognoza na wrzesień 2026) stawia nasz rejon w czerwonej strefie. Dla Płocka i sąsiednich gmin ogłoszono wysoki stopień zagrożenia niżówką hydrogeologiczna.
Prognoza hydrologiczna Państwowego Instytutu Geologicznego
Zagrożenie dla płytkich studni: Poziom zwierciadła wód podziemnych w lokalnych punktach pomiarowych spadł poniżej stanu ostrzegawczego. Oznacza to potencjalne problemy z poborem wody z płytkich ujęć gospodarskich oraz wysychanie mniejszych dopływów Wisły.
Złota polska jesień na kredyt
Patrzymy w niebo i się cieszymy. Połowa września, a my wciąż spacerujemy po Tumach w krótkich rękawkach, łapiąc jesienne słońce i narzekając co najwyżej na to, że w porannym swetrze po południu robi się za gorąco. Choć do trzydziestostopniowych upałów trochę brakowało, te dwadzieścia kilka stopni w połowie września tworzy przyjemną, wręcz wakacyjną aurę. Sielanka? Tylko z perspektywy kawiarnianego ogródka.
Pod naszymi stopami tli się bowiem cichy kryzys. Mapy hydrologów i geologów bezlitośnie odzierają nas ze złudzeń: Płock wysycha. Przez ostatnie 12 miesięcy natury "zabrakło" nam ponad 160 litrów wody na każdy metr kwadratowy. To tak, jakby ktoś zabrał z każdego ogródka kilkadziesiąt pełnych konewek i kazał roślinom po prostu "jakoś sobie poradzić".
I tu objawia się druga strona medalu tego wyjątkowo ciepłego września. Słońce i przyjemne ciepło działają jak potężny wentylator skierowany na mokrą ścierkę – odparowują z ziemi ostatnie rezerwy. Taka pogoda cieszy oko, ale wystawia nam potężny rachunek, który zapłacimy w studniach, ogrodach i cenach żywności. Warto o tym pomyśleć, zanim po raz kolejny powiemy z zachwytem: "oby taka pogoda utrzymała się jak najdłużej". Bo woda pod naszymi nogami powoli po prostu się kończy.
Jarosław Cybulski, prowadzący Pogoda i klimat w Płocku.