Fragment z pamiętnika:
"W sierpniu odbył się Zjazd Delegatów PSL. Po wysłuchaniu Mszy Świętej na "Stanisławówce", delegaci przeszli do Sali, której księżą Salezjanie użyczyli. Było przygotowane śniadanie, przy którym prezes Korczak powitał delegatów. Był przewidziany przyjazd Mikołajczyka, lecz nie dopisał. Niektóre Koła przybyły z własnymi sztandarami o zielonym kolorze i orkiestrą. Nie wszystkie delegacje dociągnęły, bo MO, po drogach utrudniała dojazd, a ktoś nie posiadał dowodu osobistego lub pojazd niesprawny itd. Kilka delegacji dociągnęło bocznymi drogami W czasie nabożeństwa w kościele, działacze PPR nasprowadzali łobuziaków, upoiwszy ich wódką, kazali im, kiedy zaczną się obrady wtargnąć do sali i wszcząć awanturę. Kiedy zaczęli wchodzić niepożądani goście, drzwi przed nimi zamknięto, więc zaczęli walić w drzwi, wyzywać i bluźnić, Momentalnie zjawiła się Milicja i rozkazują Otworzyć!
PSL-owcy nie otwierają. Milicja strzela we drzwi, tamci na skutek strzałów, otwierają, a granda łobuzów w waliła się na salę i tłuką, biją, kogo i co popadną, porwali wszystkie sztandary, ludzie w popłochu uciekli. PPR zwyciężyło. Zjazd rozpędzono. Ja, w tym dniu trzymałem służbę porządkową na zewnątrz do godziny 13, gdyż o godz. 16 były zawody rejonowe Straży Pożarnych w Borowiczkach, więc zdałem służbę porządkową innemu, a ja ze strażakami, spieszymy się do domów, żeby się przebrać i zdążyć na zawody. Do naszego odejścia wszystko jeszcze było w porządku. Ja, nie zdążyłem w domu się ubrać po strażacku, a ludzie wpadają i opowiadają, że takie rzeczy się tam dzieją. Ja wysłuchałem, nie mogąc nic na to poradzić, śpieszę do remizy, bo tam strażacy czekają. Pojechaliśmy ze sprzętem. Zawody się odbyły. Straż Podolszyce była pierwsza jak zwykle i wróciliśmy do swoich zajęć.
W tym dniu wojsko cały dzień było trzymane w koszarach w obawie, żeby nie poszli po stronie PSL, może to i dobre, bo mogło dojść do masakry. Po tym zajściu kilka tygodni był spokój, lecz już na jesieni zaczęto PSL prześladować i kilku z nich w tajemniczy sposób zginęło. Mnie często wzywano na UB. Wychodząc z domu, żegnałem się z rodziną, bo nie byłem pewny, że wrócę.
Milicjant często przechodził przez wieś, nigdzie nie wstępował, tylko do mnie i zawsze coś mu się nie podobało, a to podwórze nieumiecione, a to w ustępie za brudno, a to pies ma za lichą budę itd. i zawsze mandat. W przeddzień wyborów niebezpiecznych pozamykano, wieczorem przyjechali i po mnie, lecz mnie nie zastali, bo z Komendy Powiatowej Straży Pożarnych dostałem nakaz, ażeby od zmroku, przez całą noc strażacy czuwali w remizie i od rana do końca głosowano w lokalu Komisji Wyborczej w Rogozinie, więc byłem na posterunku. Stąd, nie odważyli mnie zabrać. Klara w nocy przybiegła i powiedziała, że byli po mnie. Wreszcie w UB, zaproponowano mi, żebym porzucił PSL.
Nie widziałem innego wyjścia, bo PSL oficjalnie i tak już nie istniało, więc zgodziłem się. To mi powiadają, żebym napisał własnoręcznie oświadczenie, że zrywam na zawsze z PSL, więc mówię, niech mi dyktuje i napisałem to, co chciał i podpisałem. Teraz żądają, żebym oddał legitymacje, lecz powiedziałem, że oddam ją Korczakowi, żeby wiedział, że już nie należę. Zgodzili się na to i następnego dnia odniosłem legitymacje Korczakowi, a ten podobno oddał im i swoją, i dano mi spokój. Za parę miesięcy wzywają mnie na UB i pytają, jak ja wyglądam?
Nie wiem, o co chodzi?, Odpowiadają mi, że podpisałem zerwać z PSL, a oni przejęli gdzieś listę, skład nowego Powiatowego Zarządu PSL, gdzie figuruje moje nazwisko, Cholewiński, Ja oświadczyłem, że nic na ten temat nie wiem, więc musiałem pisać drugie oświadczenie. Za jakiś czas powstało ZSL (Zjednoczone Stronnictwo Ludowe). Kilka razy proponowano mi, żebym do niego należał, zawsze odpowiadałem, Nie!, Mam dosyć!."
W niedzielę – 23 sierpnia została odprawiona Msza święta z okazji obchodów Święta Czynu Chłopskiego, połączonych z upamiętnieniem 80. rocznicy wydarzeń z 1946 roku, znanych jako "Bitwa na Stanisławówce".
Święto Czynu Chłopskiego jest wyrazem szacunku dla pracy polskich rolników oraz okazją do pielęgnowania tradycji i wartości ruchu ludowego. Tegoroczne obchody mają również wymiar historyczny – podczas Mszy świętej zostanie oddany hołd uczestnikom zjazdu Polskiego Stronnictwa Ludowego, którzy po II wojnie światowej z odwagą bronili ideałów wolności, demokracji i niezależności.
W sierpniu 1946 roku do Płocka przybyli przedstawiciele PSL z wielu regionów kraju, aby uczestniczyć w zjeździe oraz uroczystości poświęcenia sztandaru. Spotkanie rozpoczęło się Mszą świętą w kościele p.w. św. Stanisława Kostki, jednak dalsze obrady zostały brutalnie przerwane przez bojówki wspierane przez ówczesne władze komunistyczne. Uczestnicy zostali pobici, zniszczono sztandary oraz symbole Stronnictwa, a wydarzenia te przeszły do historii jako "Bitwa na Stanisławówce".
Przed Mszą św. prelekcje wygłosił na ten temat: dr Grzegorz Gołębiewski – historyk specjalizujący się w dziejach Mazowsza Płockiego, Wiceprezes Towarzystwa Naukowego Płockiego. W czasie Mszy św. śpiewał Chór Złota Jesień działający przy GOK w Radzanowie. Nabożeństwo celebrował proboszcz płockiej "Stanisławówki" ks. Sławomir Szczodrowski.
Po nabożeństwie złożono kwiaty przed tablicą upamiętniającą wiec chłopski z 18 sierpnia 1946 roku.