W 1873 roku w gazecie narodowej lwowskiej zdolny publicysta Agaton Giller wydrukował artykuł, w którym czytelników zaznajomił z postacią niezwykłą, rdzennym dzieckiem miasta Płock: Edwardem Stefanem Machczyńskim. Interesującym on jest nie tylko ze względu na zasługi, ale i dlatego, że z powodów cenzuralnych o nim nie pisano. Machczyński życie oddał dla kraju, a jako autor "Han Akmeta". "Roksolany", "Cyganów" i tylu innych, ujawnił niezwykły talent poetycki i głębokie natchnienie. Pochodził z Płocka, gdzie urodził się 13 października 1836 roku Rodzice jego, Marceli Apolinary, następnie sędzia miejscowego trybunału, matka Ewa z Luboradrkich mieszkali na Warszawskiej ulicy, w domu zajmowanym później przez rodzinę Wąsowiczów, a w ich mieszkaniu znajdowało się prawdziwe muzeum pamiątek z 1830 r., wśród których wychowywali dzieci, które oddychając aureolą przeszłości, wzrastały w powagę, oraz głęboką myśl, jak starszy syn Konrad, późniejszy prawnik, towarzysz prokuratora przy Senacie, wydawca dzieł prawniczych, siostra Antonina, autorka książek dla dzieci. Ojciec przynosił im tradycje swych nauczycieli, matka jaśniała kulturą i sercem chrześcijańskim. Klęski ostatniego powstania i surowe rządy Mikołaja obudziły w niej uczucie reakcji, pod której wpływem wychowywała dzieci, gromadziła też w swoim domu wszystko, co przypominało przeszłość, a mogło w nich obudzić miłość Ojczyzny i potrzebę zadośćuczynienia. Edward uczył się w Płocku, później w Warszawie, skąd porwano go, kiedy był w 7-ej klasie i wywieziono do eks-cesarstwa. Starania matki rozkuły kajdany, pozostawiono go w Odessie. gdzie młodzieniec miał się dosługiwać w wojsku. Tam jego talent rozkwitał, a prace odczytywane w domach pani Zabokrzyckiej oraz Lipskiej, wzbudzały powszechne uznanie. Utwory liryczne, jak "Modlitwa żołnierza", osnuta na tle naszej niedoli zapowiadały szczery widnokrąg poety. Wkrótce dostał się na Kaukaz, gdzie piękna przyroda obudziła w nim nowe natchnienia. Ich owocem był "Han Akmet" (Warsa. 1857).