Historia oświetlenia w Płocku
Dawne latarnie w Płocku, podobnie jak w innych miastach, ewoluowały od oświetlenia olejowego i gazowego do elektrycznego, które na szerszą skalę pojawiło się na początku XX wieku. Historyczne oświetlenie było kluczowe dla bezpieczeństwa na ulicach, szczególnie w rejonie Starego Miasta i Wzgórza Tumskiego.
Pierwotnie do oświetlania ulic używano pochodni, a później lamp olejowych i karbidowych. Przełomowym momentem dla miasta było uruchomienie elektrowni miejskiej na Powiślu, co pozwoliło na rozbłysk pierwszych latarni elektrycznych, co w wielu miastach miało miejsce na początku XX wieku.
Gubernator płocki uznał za zasadne wydać rozporządzenie w którym informował mieszkańców by ze względu na bezpieczeństwo publiczne z nastaniem zmroku wieczornego oświetlać za pomocą odpowiednich pod względem bezpieczeństwa ogniowego latarniami bramy i wjazdy w podwórza. Wyznaczono czas na realizację tego zadania to swa tygodnie. Winni niezachowania przepisu będą karani na mocy art. 29-go ustawy o karach. Wzory latarń znajdują się w magistracie. Opisana sytuacja wpisuje się w działalność administracyjną władz carskich w Guberni Płockiej w drugiej połowie XIX wieku lub na początku XX wieku (okres po powstaniu styczniowym, 1867–1915).
W tym czasie płocki Rząd Gubernialny, sprawujący władzę wojenno-policyjną, często wydawał rozporządzenia porządkowe (tzw. objawienia lub okólniki) mające na celu zwiększenie bezpieczeństwa i kontroli nad miastem. Władze dążyły do ograniczenia przestępczości i zapewnienia porządku po zmroku, co było kluczowe w gęstej zabudowie miejskiej.
Nakaz stosowania "odpowiednich latarni" wynikał z przepisów przeciwpożarowych, gdyż w tamtym okresie oświetlenie było głównie ogniowe (latarnie naftowe lub świecowe), a ryzyko pożaru w przypadku drewnianej czy gęstej zabudowy było bardzo wysokie. Oświetlanie wjazdów i bram było standardowym wymogiem porządkowym, ułatwiającym patrole Straży Ziemskiej lub policji miejskiej.
Zaprowadzenie w mieście oświetlenia elektrycznego jest kwestią zasadniczą i wielkiej wagi, należy się brać do niej z wielką ostrożnością i jeszcze większą sumiennością, by mieć możliwie za najtańszą cenę dobre, trwałe urządzenie dające światło. Pisał o tym na łamach prasy płockiej inżynier-technolog Hensel. Negatywnie odniósł się do tych słów p. Korewicki, który twierdził że, koszty tej inwestycji będą rzędu 80.000 rubli a magistrat nie ma takiej kwoty. Po za tym, nie uwzględniono 8 lamp łukowych. Ofertę oświetlenia miasta złożyły trzy firmy
Pierwsze elektryczne oświetlenie w Płocku datowane jest na 1884 r. w młynie parowym nad Wisłą. Pierwsza elektrownia powstała dopiero w 1901 r. Stanisław Magenta na rogu ulic Tumskiej i Mostowej otworzył zakłady masarskie, których częścią była gazowa elektrownia dostarczająca prąd również do pobliskich lokali.
"Gazeta warszawska" otrzymała projekt umowy na oświetlenie miasta Płock od firmy "Zabokrzecki i S-ka" w którym napisano: Biuro techniczne J. Zabokrzecki i S-ka obowiązuje się urządzić na swój koszt i ryzyko centralną stację w mieście Płock dla eksploatacji siły elektrycznej w obrębie miasta, tak w celu oświetlenia jak i dla każdego innego zastosowania elektryczności oprócz telegrafów i telefonów. Trwanie koncesji określono na 38 lat. Magistrat nie ma prawa ani sam, ani pozwalać każdemu innemu przeprowadzać druty lub
łączniki w celu korzystania z prądu elektrycznego. Miasto ma prawo zażądać od przedsiębiorcy zwiększenia liczby lam łukowych do 10 i żarowych do 30, gratisowo. W drugim roku zakończenia inwestycji miasto ma płacić przedsiębiorcy 5000 rubli rocznie.
Przedstawiciel filmy "Zabokrzecki i S-ka" inż. Stanisław Kawecki przybył do Płocka, celem zbadania, w jakiej liczbie prywatni właściciele domów i przedsiębiorstw zechcą zaprowadzić u siebie takie oświetlenie. Jeżeli nie zgromadzi się oświetlenia na 1000 lampek żarowych to firma nie przystąpi do pracy ze względu na nieopłacalność inwestycji. Kawecki zamieszkał w Hotelu Warszawskim przez kilka dni i w nim przyjmował interesantów.
Oświetlenie, które zdawało się pomyślnie już rozwiązane dla miasta po wprowadzeniu nowych lamp, znowu zaczyna kuleć. Lampy nie zawsze są zapalane i egipskie ciemności okrywają miasto. Przyczyna leży podobno po figlu Rotszylda, który wykupił duże ilości nafty i benzyny oraz podwyższył ceny.
Magenta, Zabokrzecki, Korewicki – Ci panowie walczyli bardziej o własny biznes niż o łatwiejsze życie płocczan poprzez dostarczenie światła elektrycznego w mieście w porze nocnej.
W Płocku trwa modernizacja oświetlenia, czego przykładem jest montaż 77 energooszczędnych latarni LED wokół zalewu Sobótka (55 już funkcjonuje). Miasto posiada łącznie około 14 tysięcy punktów świetlnych.