FelietonyFelietony Adama Czejgisa - Przy sobocie - Mam Szczęście

Felietony Adama Czejgisa - Przy sobocie - Mam Szczęście

Stary zmęczony człowiek, ziarnko piasku kruszone przez czas, suchy liść skrzeczący na wietrze…

Mam Szczęście
Mam Szczęście
Źródło zdjęć: © Panorama Płock | Panorama Płock

Prawie czterdzieści lat przeżyłem w Polsce szarej niebogatej, rządzonej de facto z Moskwy. I ta Polska, choć nieprawa i niesprawiedliwa, była moją Polską, bo innej nie było, bo innej wówczas być nie mogło.

Nie godziłem się z nią, nie godziłem się na nią, uwierała mnie szczególnie oszukańczą propagandą i nieposzanowaniem elementarnych praw człowieka, a także fałszowaniem historii. Mierziło mnie upaństwowienie, czyli upartyjnienie, nie tylko majątków, ale i polskich serc, dusz i umysłów. Jeden słuszny cel, jedna słuszna droga, jedna słuszna partia, jeden słuszny rząd. Każdy sukces kraju, każdy sukces Polaków był sukcesem partii. Każda porażka była winą zgniłego Zachodu, czyli zagranicznych imperialistów i wspomaganych przez nich miejscowych wrogów ludu.

Bolało to wielu z nas, bardzo wielu. Ale to była nasza ojczyzna, nie mieliśmy innej. I uwierzcie (szczególnie młodzi), że w latach sześćdziesiątych, siedemdziesiątych, a i w osiemdziesiątych, na palcach jednej ręki można było policzyć wizjonerów, którzy przewidzieliby rychły upadek komunizmu w Europie Wschodniej Tym bardziej, że wszyscy zdawaliśmy sobie sprawę z tego, że za tym nieludzkim ustrojem, za tym narzuconym, udającym robotniczo-chłopski, rządem , za tą pseudo- demokracją ludową, stała milionowa armia Układu

Warszawskiego i uzależnienie gospodarcze od ZSRR i całej RWPG. A wszystko to wspomagane największą i najsprawniejszą na świecie machiną terroru i bezwzględnej propagandy.

Bolało, bardzo nas to bolało. Malutką ulgą było tylko, że tym razem to nie my sami, Polacy, zgotowaliśmy sobie taki los. Wraz z wyzwoleniem spod niemieckiej zbrodniczej okupacji, na bagnetach milionowej armii czerwonej przyniesiono Polakom obcą nam ideologię, obcy ustrój, obcą władzę.

Ale wiedzieliśmy też wtedy i pamiętamy do dziś, że główni po stronie zachodniej rozgrywający w powojennym świecie, USA i Wielka Brytania, zgodziły się na taki podział Europy, przypieczętowując pozostawienie Polski pod wpływem, a praktycznie pod zarządem Stalina, później Chruszczowa, Breżniewa itd.

Żelazna kurtyna, graniczny mur oddzielający komunistyczny obóz od wolnego Świata, wydawał się nam wówczas "wieczny", wręcz niemożliwy do zburzenia. A wszystkie protesty ograniczały się do żądań poprawy warunków życia, uzyskania większych wolności, "prawdziwszej demokracji"... Z reguły bez postulatów zmiany ustroju. Nie dlatego, że takiej zmiany nikt nie chciał, ale dlatego, że wszyscy uważali ją w tym czasie za nierealną. Dziś jakby powoli o tym zapominamy.

Dopiero strajki i powstanie "Solidarności" w 1980 roku zaświeciły nadzieją; nadzieją brutalnie przygaszoną w grudniu 1981 r. przez Stan Wojenny.

Jaruzelski i spółka nadzieję w nas przytłumili mocno, ale już nie zdołali zagasić. I ta nadzieja, i ci wspaniali ludzie, wspaniali Polacy: Wałęsa, Frasyniuk, Geremek, Bujak,

Mazowiecki, Kuroń, Janas, Lech Kaczyński, Borusewicz i wielu innych, kiedy przyszedł czas, po prostu byli na miejscu i zwyczajnie rozorali komunizm. I zrobili to bez jednego wystrzału, bez kropli krwi, bez trupów, bez rannych, bez osieroconych dzieci, bez płaczących matek.

Okrągły stół i 1989 r., pierwsze jeszcze pół - wolne wybory, po nich pierwszy niekomunistyczny rząd premiera Mazowieckiego.

- Wkrótce prezydent Wałęsa doprowadza do wyprowadzenia z Polski setek tysięcy czerwonoarmistów.

- Wstępujemy do NATO.

- Polska staje się częścią Unii Europejskiej.

Wracamy do Europy. Wracamy do zachodniej cywilizacji. Stajemy się prawdziwie demokratycznym i praworządnym państwem.

Trzydzieści parę lat niebywałego w dziejach wzrostu zamożności, siły i znaczenia Polski w Europie i w Świecie.

Dzisiaj, kiedy nasz wschodni sąsiad, Rosja, po raz kolejny pokazała prawdziwą twarz - twarz agresora, mordercy i grabieżcy; kiedy wojna obronna Ukrainy wchodzi w decydującą fazę. I Stany Zjednoczone pod wodzą prezydenta Trumpa (widać to coraz wyraźniej) porzuciły rolę światowego obrońcy pokoju. Dzisiaj, kiedy grozi nam druga Jałta, kiedy od tego, co zrobimy teraz, zależą przyszłe być albo nie być wolnej Polski. Dziś każdy z nas, chce czy nie chce, powinien pomóc politykom, pomóc wojsku, pomóc sobie, pomóc Polsce – na tyle, na ile starczy mu sił i możliwości.

Od kilkunastu lat choruję na białaczkę, raz jest lepiej raz gorzej, ale nie narzekam … mam szczęście.

Rok temu przeszedłem kilkunastu godzinną rozległą operację na otwartym sercu. Dawano mi 10% szans na przeżycie. Później trzy razy umarłem – i żyję, Mam szczęście. Chodzenie przez lata po cienkiej krawędzi znacznie zmniejsza strach przed upadkiem, osłabia naturalny lęk przed ostatecznym. Funkcjonowanie w trybie oszczędności baterii zamyka przede mną wiele trudnych dróg, jednocześnie otwierając nowe jeszcze trudniejsze. To wszystko i nielekkie ciekawe życie, w którym miałem zaszczyt spotkać tak wielu pięknych dobrych ludzi, wypełnia mój świat rzadkim mi dotąd światłem, pogodą i spokojem.

Do tego w większości jednak pozytywne emocje, które już mało na ciele, więcej na duszy wciąż mi grają, a także te emocje, którymi ja gram, dają mi siłę. A wszystko to razem pozwala mieć nadzieję, że nie umrę dopóki w Polsce i w Europie normalność, zdrowie i uroda zwycięsko nie powrócą. (Wróć) Wiem to na pewno - mam szczęście.

Adam Czejgis.

Wybrane dla Ciebie