Ostatnie pojedynki przy Reymonta pokazują, że Wisła Płock się Smoka Wawelskiego bać nie musi. Ostatnie 4 pojedynki Nafciarzy z piłkarzami Białej Gwiazdy, to 3 wygrane i 1 remis. Płocczanie we wszystkich tych spotkaniach zdobyło w sumie 11 bramek. Gospodarze natomiast trafiali do naszej siatki zaledwie czterokrotnie. Dwukrotnie schodzili z boiska bez nawet jednego trafienia na koncie.
Czekając na dzisiejszą rywalizację przeglądałem portale sportowe. Muszę przyznać, że jeden z nich wyjątkowo mnie urzekł. Możemy tam przeczytać:
"3. kolejkę Ekstraklasy otworzy spotkanie efektownie grającej Wisły Kraków z Wisłą Płock, która być może nie prezentuje równie widowiskowego futbolu, ale na początku sezonu solidnie punktuje."
Czytając to zdanie zacząłem się zastanawiać nad dwoma rzeczami. Po pierwsze, czy osoba która wygenerowała ten tekst w AI widziała chociażby mecz z Widzewem Łódź, oraz czy coś się w sezonie 2026/27 zmieniło, i za wrażenia estetyczne dodawane są punkty w jakiejś specjalistycznej tabeli. Zostanę na chwilę przy naszym poprzednim spotkaniu ligowym. Tym niewidowiskowym.
W meczu z Widzewem padło ponad 30 strzałów. Obie drużyny, powinny zdobyć według mitycznego xG, po 2 gole. Były słupki i poprzeczki. Były komiczne pudła. Widzieliśmy tez kilka świetnych interwencji bramkarzy. Zabrakło tylko wepchnięcia piłki w ten mały prostokąt ustawiony na linii końcowej boiska. Ale cóż… ktoś uznał, że to nie było widowiskowe spotkanie. Szkoda tylko, że według wielu ekspertów, był to, pomimo faktu, że gole nie padły, jeden z lepszych meczów do oglądania. No ale wiadomo, Wisła Kraków przegrała w Gliwicach 3:4, więc to dopiero było widowisko.
No właśnie, wróćmy do meczu z Widzewem. Nafciarze to spotkanie mogli wygrać, mogli je też przegrać. Piłkarscy Bogowie postanowili jednak, że w miniony piątek padnie remis. Mecz bramkarzy, albo jak kto woli festiwal nieskuteczności napastników podziwiali przy Łukasiewicza 34 kibice zgromadzeni w liczbie ponad 10 tys. Olaf Kobacki, Said Hamulić, Sebastian Bergier… każdy z tych panów mógł przechylić szalę zwycięstwa na korzyść któregoś z klubów.
Niestety, celowniki wszyscy mieli ustawione, jak w starych radzieckich armatach. Według przysłowia. Piłkarze strzelali, a Pan Bóg piłki nosił. Najbliżej szczęścia był niewątpliwie Zan Rogelji, niestety Słoweńcowi zabrakło centymetrów do zdobycia prawdopodobnie gola sezonu, już w drugiej kolejce PKO BP Ekstraklasy.
Miejmy nadzieję, że ten tydzień piłkarze Adama Majewskiego poświęcili na pracę w tym aspekcie gry i że w Krakowie dziś doczekamy się kilku bramek. Oby dla tej wyżej położonej w tabeli Wisły!
Ale… nie samą ekstraklasą kibice żyją. Mamy przecież jeszcze STS Puchar Polski. Puchar Tysiąca drużyn… o czym przekona się już w pierwszej rundzie zespół Adama Majewskiego - GOSRiT Wikęd Luzino będzie bowiem rywalem Wisły. W skrócie, Nafciarzy czeka wycieczka na Kaszuby. Już 2 września w Luzinie piłkarskie święto.
Dużo mniej szczęścia miała drużyna Damiana Kijka. Rezerwy Wisły Płock podejmą na własnym obiekcie zespół prosto z Betclik 1. Ligi. Do Płocka przyjedzie Tomasz Tułacz i jego Puszcza Niepołomice. Legendarny wręcz Andrzej Trubeha stanie oko w oko z niemniej znanym Kacprem Błaszkiewiczem! Zapowiada się elektryzujący pojedynek!