Wisła Płock traci punkty w ostatnich sekundach. Bolesny cios w doliczonym czasie!
To był mecz, który długo nie miał jednego bohatera — aż do samego końca. Wisła Płock była bardzo blisko wywiezienia cennego rezultatu, jednak ostatnie minuty spotkania całkowicie zmieniły jego obraz. Gol stracony w doliczonym czasie gry przekreślił wysiłek całego zespołu i sprawił, że "Nafciarze" wracają bez punktów. Tego typu zakończenia należą do najbardziej frustrujących — zwłaszcza gdy drużyna przez większość spotkania prezentuje solidny poziom.
Spotkanie od początku było intensywne, ale pozbawione wyraźnej dominacji jednej ze stron. Wisła Płock potrafiła utrzymać się przy piłce i momentami narzucała swój rytm gry, jednak brakowało konkretnego wykończenia akcji.
Kilka obiecujących sytuacji nie zakończyło się bramką — a w piłce nożnej to często właśnie skuteczność decyduje o końcowym wyniku. Rywale pozostawali cierpliwi i czekali na swój moment.
– Trudno mi na gorąco cokolwiek mądrego powiedzieć. Gratuluję wszystkim związanym z GKS-em Katowice zwycięstwa. Życzę wam spokojnych, wesołych Świąt. Chciałem pogratulować mojej drużynie, zawodnikom, sztabowi zrealizowania planu na ten mecz, bo wydaje mi się, że czystych sytuacji do oddania strzału w polu karnym było tak dużo, że ten mecz powinniśmy nie tylko prowadzić, ale i zamknąć, bo uważam, że nawet w pierwszej połowie za to, za co ich pochwaliłem: za dyscyplinę i realizację planu, to jedno, ale za drugie: piłka pokazuje, że to są też detale i musimy dalej pracować nad blokowaniem strzałów, bo dzisiaj nasze ustawienie ciała, nasza odwaga, żeby ten strzał zablokować sprawiła, że my wracamy z niczym. To kolejna lekcja, że małe detale decydują o końcowym wyniku.
Kiedy wydawało się, że mecz zakończy się podziałem punktów, nadeszła ostatnia akcja. W doliczonym czasie gry przeciwnicy wykorzystali chwilę dekoncentracji i przeprowadzili skuteczny atak.
1:0 – Lukas Klemenz 90’+3
– Bardzo trudne spotkanie za nami. Tutaj na pewno czujemy skutki i wysokie zadania, które były przed nami. Wisła Płock to bardzo pragmatyczny zespół, grający na swoich zasadach, ktoś mógłby mówić, że w kierunku tego, żeby zabić mecz, a wykorzystać potknięcie rywala. I czuliśmy to, że czekają na to, że w sytuacji, gdzie my w jakiś sposób stracimy piłkę, którą mamy pod kontrolą, bez zabezpieczenia akcji możemy mieć z tym duże problemy. I na pewno tak było, natomiast bardzo dobry upór drużyny w kierunku tego, aby w tym ataku pozycyjnym zabezpieczać kontrataki, bo w drugiej połowie chociażby Nowak z Wisły miał sytuację, która była dla nas bardzo groźna, ale świetnie przez nas wybroniona. Dziś czułem podświadomie do ostatniej minuty, do ostatniego momentu, że jesteśmy w stanie tę bramkę strzelić. To dziś była taka nagroda za determinację, za to, że przygotowując się do tego meczu naprawdę bardzo dużo robiliśmy, aby nasz atak pozycyjny był skuteczny. Przeciwko takiemu rywalowi, jakim jest Wisła Płock nie jest to takie łatwe. Bronią bardzo mocno, szczelnie całą jedenastką, bardzo mocno zamykają środek gry, wyrzucają piłki do dośrodkowania pola karnego, naprawdę bronią w sposób bardzo dobry. Ale nasza nieustępliwość, nasza wiara, nasza cierpliwość była dzisiaj kluczowa i pomimo, że dzisiejszy mecz bardzo czuję jako mecz wyrównany, wydaje mi się, że z samego sposobu prowadzenia gry i atrakcyjności to zwycięstwo nam się należało. Bardzo gratuluję mojej drużynie trzech punktów.
Kolejny mecz Nafciarzy już w piątek 10 kwietnia – tym razem na ORLEN Stadionie Nafciarze podejmą Lechię Gdańsk.