Płock z dawnych latRynek Kanoniczny – nierozwiązana zagadka

Rynek Kanoniczny – nierozwiązana zagadka

Na Rynku Kanonicznym w pobliżu Płyty Poległych w pierwszej dekadzie czerwca 1937 roku przy kopaniu rowu kanalizacyjnego natrafili robotnicy na szkielet ludzki. Szkielet znajdował się na głębokości jednego metra.

Archiwum własne
Archiwum własne
Źródło zdjęć: © Archiwum własne | Archiwum własne

Kości zachowały się w całości, strzaskana jest jedynie czaszka. Przypuszczano, że ma się tu do czynienia z mordem. Szkielet leżał w ziemi w pozycji ukośnej, twarzą w głąb ziemi. Wykopanie tego szkieletu było w Płocku żywo komentowane. Wielu chodziło na miejsce oglądać wykopane kości. Sześć dalszych szkieletów ludzkich wykopano dwa dni później. Kolejny dzień i .. osiem szkieletów ludzkich.

Szkielety te, w tak dużej ilości wykopane w tym miejscu?. Czy pochodzą one z odleglejszych czasów?. Niektórzy twierdzili początkowo, że szkielety pochodzić mogą albo z czasów wielkiej wojny albo z roku 1905. Starsi płocczanie obalają to twierdzenie, dowodząc, że jest ono zupełnie bezpodstawne, bo ani w roku 1905, ani podczas wojny światowej ulica w tym miejscu nie została naruszona. Pochodzenie tych szkieletów pozostaje więc nadal zagadką.

Wszystko wskazuje jednak na to, że nie mógł tu być cmentarz grzebalny, bo szkielety nie leżą w pewnym porządku, lecz są nagromadzone prawie-, że jeden na drugim. Dowodziłoby to, że trupy chowane były masowo, a więc najprawdopodobniej podczas jakiejś wojny.. Najmniejszych śladów trumien czy szczątków ubrań nie ma.

Podczas robót ziemnych, które miasto wykonywa obecnie na Rynku Kanonicznym w związku z przeprowadzeniem kanalizacji, odkryto na placu przed odwachem starodawną studnię oraz kilka szkieletów, przed tygodniem zaś na tymże placu, na skrzyżowaniu ulic Tumskiej i Kościuszki, znaleziono szkielet z parą brązowych kabłączków po obu stronach czaszki

Odkrycie brązowych kabłączków (powleczonych ołowiem) wskazuje, że w tej okolicy w okresie wczesnohistorycznym istniało jakieś cmentarzysko. Przetrwało ono aż do czasów historycznych, zapewne jako wspomnienie. Ten nowy rynek, nazywany, dla odróżnienia go od starego rynku miejskiego, już w wieku 15-ym Rynkiem Kanonicznym (circulus Canonicorum), tak niefortunnie i niemądrze przemianowany na Plac Narutowicza

Przedmieście to było najbliższym podgrodziem, leżącym tuż obok grodu z katedrą Panny Maryi i benedyktyńskim kościołem św. Wojciecha. Czy wieki temu broniły miasta jakieś wały ziemne i przekopy na kształt grodzisk, czy też tylko sam gród z katedrą był grodziskiem, trudno dziś orzec.

Sądzę dopiero Kazimierz Wielki ufortyfikował całe miasto. Mury, którymi Kazimierz Wielki opasał po r. 1353 Płock, biegły w okolicach Rynku Kanonicznego ukośnie, linią ulicy Szerokiej, jak biegnie teraz mur wielki północny nowego diecezjalnego Domu Katolickiego, poprzez dzisiejszą ulicę Tumską, potem łukiem od posesji Górnickich zwracały się w stronę obecnej ulicy Mostowej. Posesja St. Olszańskiego przy ulicy Kościuszki była już za murami miasta, w pobliżu bramy grodzkiej lub wyszogrodzkiej.

W r. 1774 stał tam dom murowany seminarium duchownego wraz z zabudowaniami i ogródkiem. Brama grodzka stała nieco na wschód (w tyle) od dzisiejszego odwachu, sąsiadowała od południa z posesją domu Akcji Katolickiej, mianowicie z domem Kapitulnym, zbudowanym przez prałata Zórawskiego herbu Trąby. Od bramy grodzkiej biegł na wschód za miasto gościniec do Wyszogrodu, do Czerwińska itd., ku południowi zaś zbaczał od bramy w stronę Wisły wąwóz, przykry, błotnisty, łącząc się pod górą zamkową z większym wąwozem, w którym przeszło sto lat temu przeprowadzono ulicę Mostową.

Dawny Rynek Kanoniczny, węższy od wybrzeża Wisły, szerszy z przeciwnej północnej strony u muru miejskiego, okalały różne domy, jak pałac biskupi (przebudowany na sąd okręgowy), jak dworki prałatów i kanoników z ogródkami, drewniane sklepy i gospody, które kapituła wypuszczała w dzierżawę. Z. powyższych wywodów okazuje się, że cała przestrzeń Rynku Kanonicznego już od r. 1237 należała do katedry płockiej i zajęta była na dworzyszcza domostw, na ogrody oraz na obszerniejsze targowisko. Nie było w obrębie Rynku Kanonicznego żadnego kościoła z przyległym cmentarzem, a przecież tylko pod kościołami i przy kościołach chowano dawniej zmarłych.

Ten zwyczaj przetrwał do końca XVIII wieku. Dlatego szkielety ludzkie, odkrywane obecnie na Rynku Kanonicznym, pochodzić mogą z okresu dawniejszego, niż rok 1237, nie nazbyt jednak odległego, skoro w r. 1237 groby istniały jeszcze, przy drodze do Czerwińska.

Może było tu wtedy jakieś wzgórze, zarosłe krzewami, ścięte później przy równaniu przestrzeni, i groby leżały głębiej, niż obecnie, pod powierzchnią. W każdym razie, kabłączki, znalezione przy jednym ze szkieletów, leżących prawidłowo w grobie ziemnym, wskazują, że jest to grób starodawny. Odnieść go można co najmniej do czasów Bolesława Krzywoustego.

Dawny Rynek Kanoniczny zmienił nazwę.  Miejsce to dziś Plac Narutowicza. Dzisiejszy wygląd plac zawdzięcza zaprojektowanej w 1803 roku przez Schmida regulacji miasta. Sukcesywnie rozbierano wszystkie budynki, znajdujące się między pałacem biskupim a nowo utworzoną pierzeją, łączącą ulicę Grodzką i T. Kościuszki. W rezultacie powstał rozległy plac, który z trzech stron otoczyły klasycystyczne kamienice mieszczańskie i kanonie, wzniesione na przełomie lat 20. i 30. XIX wieku. Wydaje się zatem słuszne, by powrócić do nazwy historycznej tego miejsca.

Wybrane dla Ciebie