Kleinowie z Płocka – tragiczny los rodziny pochodzenia żydowskiego!

Przy ulicy Jerozolimskiej 12 mieszkała rodzina Kleinów. Ojciec Jakób lat 58, matka Pasy lat 60, córki Hawa lat 20 i Regina lat 16 oraz synowie Hersz lat 23 i Rubin lat 26. Ojciec rodziny Jakób był zawodu kuśnierzem, Rubin i Hersz byli krawcami, Hauwa ukończyła seminarium nauczycielskie a Regina była uczennicą 3 kursu seminarium.

Kleinowie z PłockaKleinowie z Płocka
Źródło zdjęć: © Archiwum | Archiwum
Krzysztof Wiśniewski

Kleinowie byli to ludzie spokojni, uczciwi, nikomu w drogę nie wchodzili, ciężko pracowali na kawałek chleba. Obaj młodzi Kleinowie - krawcy, pragnąc polepszyć swój byt wystarali się o sumę 50 złotych i za te pieniądze odnajęli w Rogozinie u gospodarza Gałki drogę wiśniową. Była to droga boczna, prowadząca od szosy do wsi. Kleinowie objęli tą drogę w dzierżawę od 3 tygodni i pilnowali owocu dniem i nocą. Wybudowali sobie 2 szałasy, z których jeden większy stał na jednym, a mniejszy na drugim końcu drogi. Do najbliższej zagrody gospodarza Gałki było zaledwie kilkanaście metrów. Powyższe osoby zamieszkiwały w budce ogrodowej, oprócz jednej z córek Hawy, która pozostawała w domu w Płocku.

Kleinowie z Płocka
Kleinowie z Płocka © Archiwum | Archiwum
Kleinowie z Płocka
Kleinowie z Płocka © Archiwum | Archiwum

W nocy z 17 na 18 lipca 1933 roku, w czasie głębokiego snu wymienionych wyżej osób, do ogrodu zakradło się kilku bandytów zaopatrzonych w mordercze narzędzia. Bandyci przybyli w celach rabunkowych i w czasie poszukiwania pieniędzy rzucili się na bezbronną rodzinę żydowską pastwiąc się okrutnie nad każdą z poszczególnych osób. Napadnięci stawili rozpaczliwy opór, w wyniku którego ojciec Jakób i córka Regina zostali ciężko poranieni. Synowie zaś Hersz i Rubin - zabici. Z całej tej rodziny ocalała jedynie matka Pesa, która zdołała się ukryć. Rannych w stanie bardzo ciężkim przewieziono w dniu 18 lipca w godzinach rannych do szpitala Sw. Trójcy w Płocku, gdzie im natychmiast udzielono pierwszej pomocy lekarskiej.

Zawiadomione o powyższym morderstwie władze policyjno-śledcze pośpieszyły niezwłocznie na miejsce bestialskiego mordu, celem przeprowadzenia doraźnego śledztwa. Szczegóły śledztwa trzymane są w tajemnicy. Zbrodnia powyższa zrobiła wstrząsające wrażenie w całej okolicy oraz w mieście naszym, gromadząc tłumy publiczności przed szpitalem Św. Trójcy i na ul. Jerozolimskiej.

W tragiczną noc ojciec z córką spali w dużym szałasie, matka zaś spała w trawie kilkanaście kroków dalej; młodszy Klein spał w oddzielnej budzie starszy zaś pilnował drogi. Matka wie o tej tragedii tyle, że "syn przychodził do niej w nocy, pytać sie czy śpi, poczym odszedł".

Zbrodniarze widocznie zabili najpierw wartującego Kleina, bez trudu rozprawili się z resztą osób. Pobici stary Klein z córką męczyli się kilka godzin zanim pośpieszono im z ratunkiem.

Zbrodnię odkryto nad ranem i dopiero wtedy zaalarmowano całą wieś. Pobici stary Klein z córką męczyli się kilka godzin zanim pośpieszono im z ratunkiem. Stan Jakóba i Reginy Kleinów przebywających w szpitalu sw. Trójcy jest bardzo ciężki. Regina była operowana na trepanację czaszki. Mimo to jest nadzieja utrzymania ojca i córki przy życiu

Wokół tajemniczej zbrodni w Rogozinic krążą najrozmaitsze pogłoski. Ludzie ciągle mówią o rzekomo wykrytych i aresztowanych sprawcach tej okrutnej zbrodni. Co dzień są jakoby nowe sensacyjne aresztowania. Otóż jak się dowiadujemy z miarodajnego źródła, pogłoski te są najczęściej fantazjowano, gdyż rzeczywistych sprawców nie udało się dotychczas ująć w tyrn znaczeniu aby im udowodniony czynny i bezpośredni udział w bestialskim napadzie na r Dużo osób naszego miasta jeździło do Rogozina dla oglądania miejsca zbrodni. Tegoż samego dnia nad wieczorem przywieziono zwłoki Kleinów do domu na ul. Jerozolimską 12. Do późnego wieczora gromadziły sie przed domem tym tłumy ludności żydowskiej. odzinę Kleinów.

Co prawda wzywano na śledztwo cały szereg osób, nawet niektóre osoby podejrzane przymusowo aresztowano w nadziei uzyskania od nich jakichkolwiek zeznań, lecz te usilne starania nie dały na razie konkretnych wyników. Śledztwo bowiem natrafia na niezwykle utrudnione warunki dochodzeń. Ranieni podczas napadu w dniu 17 b. m. Klein Jakób i córka jego Regina żyją, odzyskali przytomność i mają się już lepiej. Jakób Klein nic jeszcze może mówić, natomiast Regina, choć z pewnym wysiłkiem ale rozmawia. Oboje chorzy nie biorą żadnych pokarmów poza orzeźwiającymi płynami. Stan ich poprawia się.

W środę 19 lipca 1933 roku o godzinie 13.00 odbył się pogrzeb ofiar bestialskiego mordu Hersza i Rubina Kleinów. Pogrzeb zgromadził kilka tysięcy osób. Zwłoki obu Kleinów złożono na żałobne mary i przeniesiono z ulicy Jerozolimskiej na ulicę Szeroką na płac przed bóżnicę. Modły żałobne odprawił rabin Ejdelberg, który również wygłosił wzruszające przemówienie. Po modłach uformował się wielki pochód, pośrodku którego niesiono mary.

Kondukt przeszedł ulicami: Szeroką, Tumską, Sienkiewicza, Bielską, Królewiecką i 1-go Maja do Alej Miejskich, a stąd na kierkut. Przy składaniu zwłok wygłoszono przemówienia.

Okrutny ten mord świadczy o niesłychanemu zdziczeniu jakie panował w środowisku wiejskim, gdy nawet nie została oszczędzona tak biedna i ciężko pracująca rodzina jak Kleinów.

Trwają prace związane z zagospodarowaniem terenu w sąsiedztwie cmentarza żydowskiego, wokół którego powstać ma park. Planowane jest też odnowienie ogrodzenia nekropolii oraz wykonanie konserwacji znajdujących się tam nagrobnych macew i pomnika ofiar Holokaustu.

Nie zapominajmy o bestialskim mordzie na rodzinie Kleinów.

Wybrane dla Ciebie