W szeregach Targowiczan byli oczywiście jurgieltnicy i płatni Rosji agenci. Lecz obok nich zgłaszała akces do zbrodniczej konfederacji i ciemna masa szlacheckiego pospólstwa, zaagitowana o zagrożonej wolności, niewierząca w możność okrzepnięcia Polski o własnych siłach i tęskniąca wobec tego do protekcji carycy. W masie szlacheckiej znikł wszelki instynkt państwowy i ambicja tworzenia własnych historycznych szlaków. Stosunek do państwa był negatywny, egoistyczny, dyktowany własnym interesem w kręgu stanowych przywilejów.
Czerwone Harcerstwo powstało w Polsce w 1926 roku jako przeciwwaga ZHP, Byli działacze ZHP, którzy stali na gruncie postępu, nie mogli się pogodzić, aby dzieci klasy robotniczej ulegały wpływom klerykalno – reakcyjno - militarnym, aby stawały się w przyszłości jurgieltnikami, i dlatego zaczęli organizować Czerwone Harcerstwo.
Czerwone Harcerstwo Towarzystwa Uniwersytetu Robotniczego (TUR) to lewicowa organizacja młodzieżowa działająca w Polsce w latach 1926–1948, która posiadała swoje struktury również w Płocku, silnym ośrodku robotniczym dwudziestolecia międzywojennego. W przeciwieństwie do tradycyjnego Związku Harcerstwa Polskiego (ZHP), Czerwone Harcerstwo stawiało sobie za cel wychowanie młodzieży (w wieku 12–16 lat) w duchu socjalizmu, równości społecznej i antyfaszyzmu.
Zamiast tradycyjnego pozdrowienia "Czuwaj", członkowie witali się zawołaniem "Bądź gotów!" i odpowiadali "Zawsze gotów"!. Ruch ten rozwijał się głównie przy płockich kołach Polskiej Partii Socjalistycznej (PPS) oraz strukturach TUR. Skupiał dzieci robotników z płockich fabryk, warsztatów oraz rzemieślników, organizując dla nich bezpłatne półkolonie, zbiórki oświatowe oraz wyjazdy.
Po II wojnie światowej organizacja została odtworzona, jednak w latach 1948–1949 - w wyniku stalinowskiej unifikacji ruchu młodzieżowego przez władze komunistyczne – Czerwone Harcerstwo TUR zostało zlikwidowane, a jego struktury włączono do odgórnie kontrolowanego Związku Młodzieży Polskiej (ZMP). Zapożyczywszy metody wychowawcze organizacji skautowych przyciągają do siebie obietnicami różnych ułatwień i przyjemności (bezpłatne obozy letnie, mundury), na które inne organizacje z braku funduszów pozwolić sobie nie mogą, i w ten sposób wyciągają nawet z szeregów organizacji bezpartyjnych, stojących na gruncie wychowania narodowego jednostki słabsze nie potrafią myśleć krytycznie, lub pozbawione należytej opieki.
W archiwalnej prasie płockiej możemy przeczytać ostrzeżenie lub przestrogę: Jakże często powtarza się, że młodzież to przyszłość narodu i że taką będzie Rzeczpospolita, jaką wychowamy młodzież Lecz jakże mało robi się w tym kierunku. Gdy istniejące organizacje młodzieży, jak "Związek Młodzieży Katolickiej", "Sokół", a przede wszystkim "Związek Harcerstwa Polskiego", borykają się z trudnościami finansowymi, gdy nieliczni pracownicy, oprócz czasu wolnego od zajęć zawodowych, którzy oddają organizacjom kosztem przyjemności, muszą jeszcze ze swych szczupłych uposażeń robić wkłady, ogół społeczeństwa ze swej strony nie robi prawie nic, w najlepszym razie zajmuje stanowisko przychylnej neutralności.
Współcześnie też możemy doszukać się analogii by hasłami czy obietnicami osiągać partyjny cel. Zmieniają się tylko nazwiska jurgieltników. To ludzie, którzy rządzą danym krajem, ale tak na prawdę, mentalnie, czują się bardziej związani z elitami innych krajów.