- Pięćdziesiąt lat, 387 premier. Przeszło trzy miliony widzów. Występy w kraju, za granicą. Festiwale. Nagrody. Uznanie. Sukcesy i nieuchronne klęski… Jak podsumować ten czas? To już historia. Historia tworzona przez nas, wspólnie z tymi, którzy są nieodłączną częścią Teatru – Widzami. Co jest takiego w Teatrze, że budzi takie emocje? Co jest takiego, że wprowadzany za kulisy "cywil" cichnie oczarowany, oszołomiony, że z nabożeństwem ogląda dekoracje, rekwizyty, kostiumy… Teraz nieme, czekające, aż rozbłysną światła ramp. Co jest takiego w Teatrze, że tworzą go zwykli ludzie, którzy na scenę "wchodzą, wychodzą, są smutni, są śmieszni, czasem jacyś więksi niż w rzeczywistości" – jak pięknie napisał w "Dwóch teatrach" Jerzy Szaniawski. Artyści… Ale są wśród nas i Ci "niewidzialni", bez których nie istniałby Teatr. Dziś, w ten jubileuszowy dzień, wspominam nie tylko tych, którzy przez pięćdziesiąt lat tworzyli płocki Teatr. Wracam do tych, już zapomnianych, XIX wiecznych, bezimiennych, przyjeżdżających do starego Teatru artystów, tak często głodujących, tak często niedocenianych Myślę o wszystkich. I o tych, którym talent i szczęście pozwoliły trzymać w ręce czaszkę Yoricka i tych, których zły los skazał na wieczne noszenie halabardy Jedni i drudzy nieśli w sobie posłannictwo, choć często nie potrafili tego wyrazić słowami. Na frontonach teatrów budowanych w XIX wieku często widniał napis – "Naród sobie". I taka jest nasza rola – pielęgnowania i pomnażania naszego dziedzictwa narodowego. Naszego. Polskiego. Europejskiego. Światowego - przekazał Zygmunt Marek Mokrowiecki dyrektor Teatru Dramatycznego im. Jerzego Szaniawskiego w Płocku.