Pies zaatakował człowieka lub inne zwierzę. Co można zrobić z agresywnym zwierzęciem?

Wyobraźmy sobie zwykłe osiedle. Pies wyrywa się właścicielowi, atakuje przechodnia albo inne zwierzę. Są obrażenia, strach, wezwana policja, lekarz, weterynarz. Po kilku dniach emocje opadają, ale zostaje najważniejsze pytanie: co zrobić z psem, który już raz zaatakował i może zrobić to ponownie? Zostawić go właścicielowi i liczyć, że sytuacja się nie powtórzy? Odebrać? A jeśli odebrać — to co dalej?

Zdjęcie poglądoweZdjęcie poglądowe
Źródło zdjęć: © Canva | Canva
Aleksandra Zajkowska

Na pierwszy rzut oka odpowiedź wydaje się prosta. Jeżeli zwierzę rzeczywiście stanowi zagrożenie, bezpieczeństwo ludzi musi być priorytetem. Państwo powinno mieć narzędzia, by zareagować, zanim dojdzie do kolejnego pogryzienia, a być może kolejnej tragedii. Problem zaczyna się jednak wtedy, gdy środek mający służyć bezpieczeństwu może w praktyce oznaczać dla psa wieloletni, a nawet dożywotni pobyt w schronisku.

Taki właśnie dylemat stawia projekt nowelizacji ustawy o ochronie zwierząt. Jego założenie jest zrozumiałe: stworzyć mechanizm pozwalający odebrać psa, który zaatakował człowieka albo inne zwierzę i co do którego istnieje uzasadnione ryzyko ponownego ataku. Projekt nie dotyczy więc każdego incydentu ani każdego ugryzienia. Chodzi o sytuacje poważne, związane z uszkodzeniem ciała, uszczerbkiem na zdrowiu, rozstrojem zdrowia albo śmiercią, a decyzja prokuratora ma opierać się na opinii biegłego z zakresu behawiorystyki zwierząt albo powiatowego lekarza weterynarii. 10-RPW-28884-2026

I właśnie ten element projektu można uznać za jeden z bardziej racjonalnych. Ustawodawca nie proponuje automatycznego odbierania każdego psa po jednym zdarzeniu. Przewiduje również możliwość zastosowania środków łagodniejszych, takich jak obowiązek prowadzenia psa na smyczy i w kagańcu, zakaz spuszczania go ze smyczy poza terenem prywatnym, odpowiednie zabezpieczenie posesji, konsultacja behawioralna czy badanie weterynaryjne. 10-RPW-28884-2026 W samym uzasadnieniu podkreślono, że odebranie psa powinno być środkiem ostatecznym. 10-RPW-28884-2026

Najwięcej kontrowersji zaczyna się jednak później.

Projektowany art. 10d zakłada bowiem, że pies odebrany na podstawie prawomocnego postanowienia nie będzie mógł zostać wydany do adopcji ani przekazany do domu tymczasowego. Możliwe będzie jedynie jego przekazanie do innego schroniska, wyspecjalizowanego podmiotu zajmującego się psami stwarzającymi zagrożenie albo zakładu leczniczego. 10-RPW-28884-2026

W tym miejscu pojawia się zasadnicze pytanie: czy celem ma być wyłącznie izolacja, czy również rehabilitacja zwierzęcia?

Projekt szczegółowo określa procedurę odebrania psa, kontrolę decyzji prokuratora oraz zakaz dalszego przekazania zwierzęcia. Nie tworzy natomiast równie wyraźnego mechanizmu okresowej ponownej oceny zachowania psa po miesiącach czy latach pracy behawioralnej. W praktyce może więc dojść do sytuacji, w której młode zwierzę zostanie odebrane, a następnie spędzi w schronisku znaczną część życia tylko dlatego, że ustawodawca nie przewidział drogi powrotu do normalnego funkcjonowania.

Projektodawcy uzasadniają zakaz adopcji troską o bezpieczeństwo. Ich argument jest logiczny: jeżeli pies poważnie zaatakował, a specjalista uznał, że ryzyko ponownego ataku nadal istnieje, oddanie go przypadkowej osobie tylko przenosi zagrożenie na nowego opiekuna, jego rodzinę, sąsiadów i inne zwierzęta. 10-RPW-28884-2026 Trudno z tym polemizować. Problem w tym, że pomiędzy zwykłą adopcją a dożywotnią izolacją istnieje jeszcze wiele rozwiązań pośrednich.

Krytycy projektu zwracają uwagę, że agresja u psa nie zawsze ma charakter trwały. Może wynikać z lęku, bólu, złej socjalizacji, niewłaściwego szkolenia albo zaniedbania ze strony człowieka. Nie każdy pies, który w określonej sytuacji zaatakował, musi być niebezpieczny przez całe życie. Z tego punktu widzenia bardziej wyważonym rozwiązaniem byłoby pozostawienie możliwości ponownej oceny zwierzęcia po określonym czasie, połączonej z terapią i oceną specjalisty.

Tym bardziej, że samo schronisko nie zawsze jest miejscem sprzyjającym poprawie zachowania. Hałas, duża liczba zwierząt, ograniczona przestrzeń i przewlekły stres mogą prowadzić do pogłębienia problemów behawioralnych. Krytycy podnoszą więc, że w praktyce może dojść do paradoksu: pies uznany za agresywnego trafia do środowiska, które może tę agresję dodatkowo wzmacniać, a jednocześnie prawo zamyka przed nim możliwość późniejszego wyjścia z systemu.

To prowadzi do kolejnego problemu — kosztów.

Projekt przewiduje, że do dnia uprawomocnienia się postanowienia koszty odebrania, transportu, leczenia, obserwacji i utrzymania psa ponosi właściciel albo opiekun. Później obowiązek finansowania przechodzi na podmiot, któremu zwierzę zostało przekazane. 10-RPW-28884-2026

W deklarowanych skutkach regulacji projektodawcy sami przyznają, że część obciążeń spadnie na samorządy, ponieważ to one finansują lub współfinansują schroniska. Szacowany koszt dla jednostek samorządu terytorialnego określono na kwotę do 1,2 mln zł rocznie, zaznaczając jednocześnie, że rzeczywiste wydatki będą zależały między innymi od liczby odebranych psów oraz długości ich pobytu w schroniskach. 10-RPW-28884-2026 10-RPW-28884-2026

I właśnie długość pobytu może być tutaj kluczowa. Jeśli pies nie może zostać adoptowany, koszt jego utrzymania nie kończy się po kilku tygodniach ani nawet po roku. Może być ponoszony przez wiele lat. W przypadku większej liczby takich zwierząt obciążenie systemu może być znacznie większe niż zakładane w projekcie.

Wątpliwości budzi również to, że w deklarowanych skutkach regulacji na pytanie o rozważenie alternatywnych rozwiązań odpowiedziano wprost: "Nie". Projektodawcy

stwierdzili, że celu ustawy nie da się osiągnąć za pomocą innych środków. 10-RPW-28884-2026 Tymczasem właśnie przy tak daleko idących konsekwencjach należałoby rozważyć inne modele — obowiązkową terapię behawioralną, okresową ponowną ocenę ryzyka, specjalistyczne ośrodki albo możliwość warunkowego przekazania psa do odpowiednio przygotowanego opiekuna.

Kolejny zarzut dotyczy odpowiedzialności właściciela. Projekt skupia się przede wszystkim na psie, który zaatakował, a znacznie mniej na człowieku, który do niebezpiecznych zachowań zwierzęcia mógł doprowadzić przez zaniedbanie, brak szkolenia lub niewłaściwe warunki utrzymywania.

W praktyce oznacza to, że pies zostaje odebrany, ale właściciel może po pewnym czasie kupić lub adoptować kolejne zwierzę. Tymczasem jeżeli źródłem problemu był właśnie brak odpowiedzialności człowieka, samo odebranie psa nie rozwiązuje przyczyny.

Co ciekawe, projekt przewiduje karę aresztu albo grzywny dla osoby, która mimo zakazu wyda odebranego psa do adopcji albo utrudni wykonanie decyzji o jego odebraniu. Sąd może również orzec zakaz posiadania psów do pięciu lat. 10-RPW-28884-2026 Nie przewidziano natomiast w tym projekcie analogicznego mechanizmu wobec osoby, której zaniedbania mogły doprowadzić do agresji zwierzęcia.

Osobnym problemem pozostaje również kwestia opinii specjalistycznych.

Projekt zakłada, że decyzja prokuratora będzie oparta na opinii biegłego z zakresu behawiorystyki zwierząt albo powiatowego lekarza weterynarii. 10-RPW-28884-2026 To ważne zabezpieczenie, ale jednocześnie rodzi pytania o praktykę. Ocena agresji psa jest znacznie bardziej skomplikowana niż proste stwierdzenie, że zwierzę "jest agresywne" albo "nie jest agresywne". Znaczenie mają okoliczności zdarzenia, stan zdrowia zwierzęcia, środowisko, wcześniejsze doświadczenia, sposób wychowania i warunki obserwacji.

Jeżeli od jednej opinii ma zależeć możliwość wieloletniego odizolowania psa, standard sporządzania takich opinii powinien być szczególnie wysoki. Tymczasem środowiska weterynaryjne zwracają uwagę zarówno na przeciążenie powiatowych inspektoratów weterynarii, jak i na brak jednolitego systemu weryfikowania kwalifikacji osób występujących jako biegli z zakresu behawiorystyki.

Nie oznacza to jednak, że projekt nie odpowiada na realny problem.

Jego uzasadnienie słusznie wskazuje, że państwo powinno mieć możliwość działania po pierwszym poważnym ataku, zanim dojdzie do kolejnego tragicznego zdarzenia. 10-RPW-28884-2026 Ważnym zabezpieczeniem jest również sądowa kontrola decyzji prokuratora. Właściciel lub opiekun będzie mógł wnieść zażalenie do sądu rejonowego, który może postanowienie utrzymać, zmienić albo uchylić. 10-RPW-28884-2026

Spór nie dotyczy więc tego, czy państwo powinno reagować na poważne ataki psów. Powinno. Dotyczy tego, jak daleko ta reakcja może sięgać i co powinno się stać ze zwierzęciem po jego odebraniu.

Dobre prawo nie powinno zmuszać do wyboru między bezpieczeństwem ludzi a humanitarnym traktowaniem zwierząt. Odebranie psa rzeczywiście stwarzającego zagrożenie może być konieczne. Nie musi jednak automatycznie oznaczać, że zwierzę zostanie zamknięte w schronisku do końca życia.

Projekt rozwiązuje realny problem, ale w obecnym kształcie pozostawia zbyt wiele pytań dotyczących rehabilitacji, kosztów oraz odpowiedzialności właścicieli. Najbardziej kontrowersyjny pozostaje bezterminowy zakaz adopcji bez wyraźnej ścieżki ponownej oceny psa po terapii. To właśnie ten element może sprawić, że środek ochronny zacznie przypominać w praktyce schroniskowe "dożywocie".

Spór nie dotyczy więc tego, czy państwo powinno reagować na poważne ataki psów. Powinno. Dotyczy raczej odpowiedzi na pytanie, co ma nastąpić po skutecznej interwencji.

Bo prawdziwie nowoczesne prawo nie powinno być zmuszane do wyboru między bezpieczeństwem człowieka a dobrostanem zwierzęcia. Powinno próbować chronić jedno i drugie. Odebranie psa, który rzeczywiście stwarza zagrożenie, może być konieczne. Ale odebranie nie musi automatycznie oznaczać wyroku na resztę jego życia. Równie ważne powinny być profesjonalna diagnoza, możliwość rehabilitacji, okresowa ponowna ocena ryzyka oraz odpowiedzialność osoby, która zwierzę wychowywała, szkoliła lub zaniedbywała.

Być może właśnie tutaj przebiega najważniejsza granica tej debaty. Bezpieczeństwo publiczne wymaga skuteczności, ale skuteczność nie musi oznaczać bezterminowej izolacji. Humanitarne traktowanie zwierząt nie oznacza natomiast ignorowania zagrożenia. Projekt próbuje rozwiązać realny problem i w kilku miejscach wprowadza potrzebne zabezpieczenia. Krytyczne pytania dotyczą jednak tego, czy system kończący się trwałym zakazem adopcji, przy jednoczesnym braku wyraźnej ścieżki rehabilitacji i ponownej oceny zwierzęcia, nie zamienia środka ochronnego w faktyczne schroniskowe "dożywocie". I to właśnie odpowiedź na to pytanie powinna być jednym z głównych tematów dalszych prac nad projektem.

Wybrane dla Ciebie