Zieleń w Płocku, statystyki GUS

Minus 841 drzew w roku 2024 i kolejne minus 630 w roku 2025. Wystarczy rzut oka na twarde dane Głównego Urzędu Statystycznego, by dostrzec, że płocki ekosystem przeżywa potężne tąpnięcie – w ciągu zaledwie dwóch lat z krajobrazu miasta zniknęło czysto bilansowo blisko półtora tysiąca drzew. Choć z wykresów krzewów wyziera z kolei spektakularny szczyt z 2018 roku (+70 371 sztuk) czy solidne przyrosty z lat 2022–2023 (+34–35 tysięcy), to już rok 2025 przynosi bolesne zderzenie z rzeczywistością i ponad 50 tysięcy wyciętych krzewów przy rocznym bilansie na poziomie -12 887 sztuk.

Płock i zieleńPłock i zieleń
Źródło zdjęć: © Canva | Canva
Jarosław Cybulski

Tabela nasadzeń i ubytków drzew i krzewów w Płocku. Opracowanie własne na podstawie danych GUS.

Ubytki krzewów od 2020 raportowane są w m2. Użyłem przelicznika 4 krzewy na m2.

Archiwum
Tabela nasadzeń i ubytków drzew i krzewów w Płocku. Opracowanie własne na podstawie danych GUS © Jarosław Cybulski | Jarosław Cybulski

Te twarde liczby wyznaczają niepokojący trend, jednak wyciąganie prostej recepty z samego agregatu danych GUS-u kryje w sobie dwie poważne pułapki. Po pierwsze, żaden z arkuszy nie odpowiada na pytanie: kto tak naprawdę te drzewa sadzi, a kto je wycina? Po drugie – w urzędowych tabelach wycinka wycince nie jest równa, a nasadzenie nasadzeniu tym bardziej.

Drzewa w deficycie, krzewy w pętli skrajności

Spoglądając na sam bilans nasadzeń i ubytków drzew w Płocku na przestrzeni ostatnich dwóch dekad, widać niepokojący trend. Złote lata miejskiego ogrodnictwa – jak 2006 (bilans +861 sztuk), 2018 (+855) czy 2023 (+785) – okazują się jedynie przerywnikami w głębszych deficytach. Ostatnie lata przynoszą bowiem wyraźną przewagę topora nad łopatą:

  • W 2021 roku bilans zamknął się na minusie (-706 sztuk),
  • W 2022 roku ubytek wyniósł kolejne -241 sztuk,
  • W 2024 roku wycinki sięgnęły aż 1 829 drzew, dając bilans -841 sztuk,
  • Rok 2025 przyniósł ubytek 1 416 drzew przy zaledwie 786 nasadzeniach (bilans -630 sztuk).

Pięcioletnia średnia krocząca dla drzew bezlitośnie nurkuje w dół, pokazując, że w tkance miejskiej ubywa wysokiej zieleni – jedynej, która skutecznie daje cień, retencjonuje wodę i chłodzi rozgrzany asfalt.

Z kolei historia płockich krzewów to prawdziwa sinusoida skrajności. Rekordowe lata nasadzeń (np. 2018 rok z bilansem +70 371 sztuk czy lata 2022–2023 z przyrostami rzędu +34–35 tysięcy) przeplatają się z drastycznymi karczowaniami. W 2016 roku wycięto niemal 57 tysięcy krzewów (bilans -45 542), a w 2025 roku usunięto aż 50 220 krzewów, spychając wynik na -12 887 sztuk. Krzewami łatwo operować w statystykach: sadzi się je masowo przy rewitalizacjach, by chwilę później usuwać tysiącami pod budowę dróg i osiedli.

Archiwum
Wykres nasadzeń i ubytków drzew w Płocku. Opracowanie własne na podstawie danych GUS © Jarosław Cybulski | Jarosław Cybulski
Archiwum
Wykres bilansu (nasadzenia - ubytki) drzew w Płocku. Opracowanie własne na podstawie danych GUS © Jarosław Cybulski | Jarosław Cybulski

Pułapka statystyki: Drzewo drzewu nierówne

I tu dochodzimy do absolutnego sedna problemu, którego cyfry w arkuszu Excela nie są w stanie oddać. Wycinka wycince nie jest równa.

W statystyce jedno usunięte drzewo to po prostu cyfra "1". Jednak w miejskiej rzeczywistości usunięcie stuletniego, okazałego dębu, buka czy lipy z centrum miasta to ekologiczna katastrofa, której nie da się wymazać z dnia na dzień. Taki starodrzew tworzy unikalny mikroklimat, daje cień całej ulicy i pochłania ogromne ilości zanieczyszczeń.

Co dostajemy w zamian w ramach tak zwanych "nasadzeń zastępczych"? Bardzo często są to chimeryczne, młode sadzonki, wsadzone w wąskie donice na betonie albo wywiezione gdzieś pod las, na peryferie Płocka, gdzie łatwiej spełnić formalne wymogi. Nawet jeśli bilans na papierze wyszedłby na zero – w centrum miasta panuje betonoza i żar z nieba, a podmiejski lasek wzbogaca się o kolejne małe patyczki, z których połowa uschnie przy pierwszym poważniejszym upale. Jedno dojrzałe drzewo nie równa się jednemu patyczkowi.

Archiwum
Wykres nasadzeń i ubytków krzewów w Płocku. Opracowanie własne na podstawie danych GUS © Jarosław Cybulski | Jarosław Cybulski
Archiwum
Wykres bilansu (nasadzenia - ubytki) drzew w Płocku. Opracowanie własne na podstawie danych GUS © Jarosław Cybulski | Jarosław Cybulski

Szachownica własności: Gdzie kończy się władza ratusza?

Ocena realnej polityki ekologicznej na podstawie danych GUS jest trudna z jeszcze jednego powodu: Płock to nie jednolicie zarządzany folwark ratusza, lecz skomplikowana mozaika własnościowa. Na mapie miasta stykają się ze sobą grunta o zupełnie różnym statusie prawnym:

  1. Tereny Gminy Płock – parki, skwery, pasy dróg gminnych i powiatowych.
  2. Nieruchomości prywatne – osiedla deweloperskie, tereny komercyjne, przemysłowe i prywatne działki.
  3. Skarb Państwa i spółki państwowe – tereny kolejowe, infrastruktura przemysłowa, obszary pod zarządem Wód Polskich czy Lasów Państwowych.
  4. Samorząd Województwa Mazowieckiego – otoczenie szpitali, instytucji regionalnych czy drogi wojewódzkie.

GUS zbiera dane zbiorcze z całego obszaru administracyjnego Płocka. Wrzuca do jednego kosza wycinkę dewelopera karczującego działkę pod bloki, cięcia sanitarne na kolei, prace na drogach wojewódzkich oraz miejskie projekty nasadzeń.

W efekcie odpowiedzialność całkowicie się rozmywa:

  • Mieszkańcy za każdy ubytek winą obarczają samorząd, mimo że urząd często nie ma żadnego wpływu na decyzje na gruntach prywatnych czy państwowych.

Urzędnicy mogą zasłaniać się faktem, że ich własny bilans na terenach komunalnych wychodzi "na zero", a statystykę psują inni zarządcy. Inwestorzy działają w granicach własnych płotów, bez oglądania się na mikroklimat całego miasta.

Czas na przejrzystość w Płocku

Agregat danych GUS jasno wskazuje ogólny stan zdrowia płockiego ekosystemu: wysoka zieleń znika, a krzewy podlegają gwałtownym skokom od hurtowych nasadzeń po masową wycinkę.

Jednak dopóki statystyki miejskiej zieleni nie będą prowadzone z rozbiciem na konkretnych zarządców terenu oraz z uwzględnieniem jakości nasadzeń (gdzie i co dokładnie sadzimy w zamian za wycięte dojrzałe drzewa), ocena sytuacji pozostanie zgadywanką. Płocczanie zasługują na jasny przekaz: ile cienia straciliśmy w centrum, ile i gdzie posadzono w zamian i kto konkretnie podjął te decyzje. Bez tej wiedzy płocka zieleń pozostanie jedynie poligonem rozmytej odpowiedzialności.

Jarosław Cybulski, Pogoda i klimat w Płocku.

Wybrane dla Ciebie