Płock na "pustyni": Pół roku bez prawdziwego deszczu. Czy czeka nas katastrofa?
Zima i wiosna kojarzą nam się zazwyczaj z wilgocią, roztopami i kwietniowymi mżawkami. Jednak dane z ostatnich pięciu miesięcy dla Płocka malują obraz, który powinien nas wszystkich zaalarmować. Od grudnia 2025 roku nasze miasto zmaga się z głęboką suszą opadową, a deficyt wody w glebie staje się coraz bardziej dotkliwy.
Dramatyczne statystyki
Analiza danych z ostatnich 12 miesięcy pokazuje, że choć lato 2025 roku było stosunkowo wilgotne (szczególnie lipiec, gdy spadło 115,5 mm deszczu, co stanowiło 142% normy), to od grudnia sytuacja uległa drastycznemu pogorszeniu.
Każdy kolejny miesiąc od przełomu roku przynosi opady znacznie poniżej średniej wieloletniej z lat 1951-2014:
- Grudzień 2025: Tylko 8,3 mm (zaledwie 22% normy).
- Styczeń 2026: 14,0 mm (47% normy).
- Luty 2026: 10,2 mm (38% normy).
- Marzec 2026: Rekordowo suchy – spadło zaledwie 3,0 mm deszczu, co stanowi jedynie 10% miesięcznej normy.
- Kwiecień 2026: Przyniósł tylko 5,4 mm opadu (16% normy).
Suma, która nie napawa optymizmem
Spoglądając na wykres skumulowanych opadów, widzimy systematyczny zjazd "pod kreskę". O ile jeszcze w październiku 2025 roku suma opadów za 12 miesięcy wynosiła 92% normy, o tyle na koniec kwietnia 2026 roku spadła ona do 83%.
Najbardziej obrazowo sytuację przedstawia bilans 30-dniowy. W normalnych warunkach w Płocku na przełomie kwietnia i maja powinno spaść około 34 mm deszczu. Tymczasem dane z 3 maja 2026 roku pokazują, że w ciągu ostatnich 30 dni spadło jedynie 5,4 mm. Oznacza to, że brakuje nam blisko 29 mm wody na każdy metr kwadratowy, by osiągnąć choćby przeciętny poziom.
Co to oznacza dla Płocka?
Susza opadowa, która trwa nieprzerwanie od 150 dni, to nie tylko problem rolników pod Płockiem. To realne zagrożenie dla zieleni miejskiej, zwiększone zapylenie powietrza w mieście oraz spadek poziomu wód gruntowych i powierzchniowych. Brak śniegu w zimie i brak deszczu na wiosnę to najgorszy z możliwych scenariuszy dla wegetacji, która właśnie teraz najbardziej potrzebuje wilgoci.
Zamiast kałuż – kurz w oczach
Kiedyś "kwiecień plecień" oznaczał przeplatankę słońca i deszczu. Dziś w Płocku kwiecień plecie już tylko kolejne słoneczne dni, które zamiast cieszyć, zaczynają budzić lęk. Spacerując brzegiem Wisły czy alejkami na Tumach, trudno nie zauważyć, jak bardzo ziemia łaknie wody.
Dane są bezlitosne: marzec z wynikiem 10% normy to meteorologiczny policzek. Jesteśmy świadkami zmiany, w której ekstremalna suchość staje się naszą nową codziennością. Prawie 100 mm – tyle wynosi nasz "dług" wobec natury w skali ostatniego roku. To tak, jakby przez dwa kluczowe miesiące deszcz w ogóle nie istniał.
Przyzwyczailiśmy się do narzekania na pluchę i mokre buty. Dzisiaj te wspomnienia wydają się luksusem. Jeśli maj nie przyniesie solidnego, wielodniowego deszczu (a nie tylko gwałtownych, spływających po betonie burz), czekają nas trudne miesiące. Kurz, który osiada na naszych samochodach i w naszych płucach, to pył z pola bitwy o wodę, którą właśnie przegrywamy. Może czas przestać pytać "kiedy będzie ładna pogoda", a zacząć marzyć o tej "brzydkiej"? Bo w Płocku deszcz stał się towarem deficytowym.
Wyliczenia opracowane na podstawie danych IMGW i meteomodel pl
Jarosław Cybulski Pogoda i klimat w Płocku.