Pamięć o Jerzym Szaniawskim. Wzruszające obchody na Powązkach z udziałem płockiego teatru!
Aktorzy Teatru Dramatycznego w Płocku oraz delegacja szkoły z Jadwisina uczcili pamięć wybitnego dramaturga Jerzego Szaniawskiego. Spotkanie odbyło się na Wojskowym Cmentarzu Powązkowskim.
W poniedziałek 16 marca przedstawiciele środowiska kultury oraz edukacji spotkali się w Warszawie, aby uczcić 140. rocznicę urodzin i 56. rocznicę śmierci Jerzego Szaniawskiego – jednego z najważniejszych polskich dramaturgów XX wieku.
W wydarzeniu wzięli udział aktorzy płockiego teatru, przedstawiciele szkoły podstawowej z Jadwisina oraz zaproszeni goście ze świata kultury. Spotkanie miało wyjątkowo osobisty i symboliczny charakter.
Szczególnym momentem uroczystości było wystąpienie prof. Jadwiga Jakubowska-Opalińska, która w niezwykle emocjonalny sposób zwróciła się bezpośrednio do pisarza. Zamiast klasycznego przemówienia uczestnicy usłyszeli formę "listu otwartego" – osobistego, refleksyjnego i pełnego troski o współczesny teatr oraz jego przyszłość.
LIST OTWARTY:
STOJĄC PRZY GROBIE JERZEGO SZANIAWSKIEGO
Panie Jerzy,
Ten zwrot może Pana razić, bo całe życie unikał Pan fraternizacji. Międzywojenna Warszawa plotkowała: Jerzy Milczący, Tajemniczy Sfinks. Jednako, to nie była poza, lecz status obserwatora – analityka, który unika diagnozy, generując pytania, wątpliwości, ciszę...
Natomiast hic et nunc pozwalam sobie na tak bezpośrednią formułę rozmowy, gdyż zabieram głos w imieniu płockiej teatralnej konfraterni. W imieniu ludzi, którzy Pana cenią, po prostu lubią i autentycznie wędrują Pańskimi ścieżkami. Jest Pan stale obecny wśród nas, w perspektywie i Teatru Snów, i Teatru Małe Zwierciadło. Dzięki temu metafora drąży realizm. A wtedy jakoś lżej się oddycha i rozważniej postrzega rzeczywistość. Repertuarowy porządek wyznaczają m.in. tytuły: "Żeglarz", "Ptak", "Służbista", "Dwa teatry", "Papierowy kochanek", "Lekkoduch".
Inscenizatorskich, soczystych odsłon zebrało się wiele, ale teraz przywołam kadry z przestrzeni zegrzyńskiej ojcowizny-matczyzny.
Czas covidowy, projekt filmowy autorstwa Marka Mokrowieckiego, cykl "Kultura w sieci". Oceny badaczy, wypowiedzi nauczycielek, ludzi działających na bliskim Panu mazowieckim podglebiu. Ciekawy zbieg materii ramowany całą gamą plastycznych cytatów: "Murzyn", "Papierowy kochanek", "Ewa", "Lekkoduch", "Dwa teatry". I osobny, do sedna Szaniawski, moment.
W ledwo muśniętym ekspresyjnym połączeniu: dramatis personae – aktorzy. Wszyscy niesieni pospołu leśnym duktem oraz magią zawieszonych dialogów. Wszyscy prowadzeni przez imperatyw życiowego pędu i zew scenicznej metamorfozy. Widać, że idą schodami do spalonego dworku, miejsca, które stanowiło przystań, gdzie Pan rozpoznawał rozmaite kręgi słowa. Powtarzam, moment do sedna Szaniawski! Korowód postaci-niepostaci, które toczą grę z wyobraźnią i spotykają zgliszcza. Obraz wart autoironii Profesora Tutki...
A będąc już w okowach twórczego dysonansu, sięgnę rejonów polityki. Szerokim łukiem omijał Pan międzywojenne partyjne dyrektywy oraz inwektywy.
Tymczasem premiera "Żeglarza" (1925) wywołała ideologiczny Armagedon. Walka dotyczyła racji mitu. Jedni byli za, drudzy przeciw, inni – trochę tak, trochę siak. Antoni Słonimski negliżował pozór, Zygmunt Wasilewski składał hołd dobrym wiatrom legendy. Bogu dzięki, że dwaj wielcy adwersarze Boy i Irzykowski, wyjątkowo zgodnym akordem dostrzegli znakomicie uszyty dyskursywny trzon dramatu. Szczęśliwie Pan sam już biegł dalej w rejony emocjonalnych wibracji "Adwokata i róż".
Niestety polityczny sąd nad "Dwoma teatrami" (1946) nie zostawiał miejsca dla artystycznej riposty. Stalinizm szczerzył zęby. Kuriozalny wywód Melanii Kierczyńskiej – "Na propagandę czystego irracjonalizmu nie ma już u nas dzisiaj miejsca", przypieczętował wyjątkowo głupi i wyjątkowo obrzydliwy werdykt Adama Ważyka – "W sztuce Szaniawskiego nie ma mistyki, jest tylko mistyfikacja".
No cóż. Po latach ostał się wstydliwy zapach – niestety bywa, że wciąż pudrowanej pamięci. Dla Pana bolesna wyrwa w życiorysie. Milczenie ze strony teatrów, ciężka codzienność pod parasolem drukowanych w "Przekroju" Tutkowych opowiastek. Czas miniony, czas gorzki.
Lecz, też dzisiejszy czas obecności wirtuoza sztuki dialogu.
Proszę Państwa,
Marcowe słońce towarzyszy naszemu spotkaniu przy grobie Jerzego Szaniawskiego. Ośmielona przyjazną aurą, bezczelnie strawestuję piękny i czuły wiersz Stanisława Grochowiaka.
Panie Jerzy, jeśli dziś jest pogoda,
to właśnie dlatego,
że Pan szczególnym wzrokiem
spoglądał na niebo.
Podczas uroczystości nie zabrakło również elementów artystycznych. Nad grobem Szaniawskiego wybrzmiały fragmenty jego najważniejszych dzieł, m.in.:
- "Dwa teatry",
- "Kowal, pieniądze i gwiazdy".
Interpretacje zaprezentowali m.in. dyrektor teatru Marek Mokrowiecki oraz aktorzy związani z płocką scną.To symboliczne "ożywienie" tekstów dramaturga nadało wydarzeniu wyjątkowy, teatralny wymiar.
W spotkaniu udział wzięli także:
- przedstawiciele Szkoły Podstawowej z Jadwisina,
- dyrekcja placówki,
- krytycy teatralni i dziennikarze, w tym redakcja "Tygodnika Płockiego".
Obecność młodzieży była szczególnie istotna – to właśnie ona jest przyszłością kultury i teatru, o którą tak mocno wybrzmiewał apel podczas uroczystości.
Wizyta na Powązkach była także okazją do odwiedzenia grobów innych wybitnych postaci związanych z polską kulturą i teatrem, m.in.:
- Mira Zimińska-Sygietyńska,
- Władysław Broniewski,
- Andrzeja Marii Marczewskiego.
W drodze powrotnej uczestnicy oddali hołd również innym twórcom, których działalność współtworzyła historię płockiego teatru.
Jerzy Szaniawski pozostaje jednym z najbardziej intrygujących autorów polskiego teatru. Jego twórczość, pełna niedopowiedzeń, refleksji i metafory, nadal inspiruje kolejne pokolenia artystów.