Większość serwisów i portali lokalnych utrzymuje się głównie z reklam i ogłoszeń. Ich wpływy zależą przede wszystkim od liczby odsłon, użytkowników i czasu spędzanego przez nich na stronie. Na to z kolei mają ogromny wpływ Google, inne popularne wyszukiwarki oraz media społecznościowe. To głównie od nich zależy ruch generowany na stronie, a liczba wejść zależy od wpasowania się w algorytmy czy treści promowane.
– W mediach społecznościowych kluczowe są emocje. Obecnie najczęściej są promowane posty wyrażające wzruszenie, dumę lokalną i złość. Promowane są również materiały przedstawiające historię emocjonalną z udziałem dzieci i młodzieży – mówiła Anna Ryczek. Zwróciła też uwagę na różnice między regionami, ale podkreśliła, że w każdym z nich jest ważna tożsamość.
Paweł Skumiał, wydawca portali tusochaczew.pl i kutno.pl, podkreślił, że media lokalne mają świadomość, które tematy zainteresują. Równocześnie zwrócił uwagę na autentyczność przekazu.
– Tytuł powinien być chwytliwy, jednak nie może być zmanipulowany. Odbiorcy to wyczują. Lokalni dziennikarze wykorzystują swoje atuty, czyli dobrą intuicję, znajomość terenu, potrzeb itp. Korzystamy ze sztucznej inteligencji, nie boimy się jej, ale też podchodzimy do niej z rezerwą.
Iza Kraj, dziennikarka warszawska z 25-letnim stażem, obecnie związana z redakcją "Super Expressu", zauważyła, że portale lokalne mają więcej potencjału do wykorzystania niż duże redakcje, np. warszawskie.
– W stolicy jest mniejsze zapotrzebowanie na lokalność. Często artykuły lokalne, w które dziennikarz włożył dużo pracy, nie klikają się. Nie możemy jednak rezygnować z własnych tekstów i zgłębiania tematów lokalnych. "Super Express" bardzo mocno bazuje na emocjach.
Wyniki badań IBRIS przedstawił Kamil Smogorzewski. 29 proc. Polaków deklaruje, że informacje o świecie czerpie wyłącznie z internetu. Połowa z nich ogląda kanały na YouTube. Najmniejszym zaufaniem są obdarzone media społecznościowe, a największym – media prywatne. Można zaobserwować również nowy model konsumpcji mediów: informacja – publicystyka – postawa.
– Młodzi ludzie, którzy na co dzień korzystają z mediów społecznościowych lub YouTube, lubią sobie czasami obejrzeć "Wiadomości" lub "Fakty", by usystematyzować swoją wiedzę. Później wracają na YouTube, by posłuchać, co na ten temat sądzą ich ulubieni komentatorzy – wyjaśniał Kami Smogorzewski. Zachęcił również media lokalne do tego, by chętnie korzystały z mediów społecznościowych i nowych możliwości, które one dają, np. właśnie bieżącego komentowania wydarzeń.
Coraz więcej dezinformacji w sieci