Tadeusz Maciejewski został wdowcem w 2020 roku. Wcześniej razem z żoną korzystał ze wspólnego rachunku bankowego. Po jej śmierci konto nadal służyło mu do codziennego funkcjonowania, a wpływała na nie jego emerytura. Przez kilka lat mężczyzna nie miał - jak relacjonuje - problemów z dostępem do pieniędzy. Sytuacja zmieniła się dopiero w 2024 roku.
Wtedy okazało się, że część środków została zablokowana. Według pana Tadeusza chodzi o ponad 20 tys. zł, czyli około połowę pieniędzy znajdujących się na rachunku. Mężczyzna twierdzi, że wcześniej nie otrzymał informacji, że bank zamierza ograniczyć mu dostęp do środków.
- Przez cztery lata bank nawet nie powiadomił mnie, że zablokuje mi jakieś środki. I okazało się, że połowa zabrała zablokowana - relacjonuje Pan Tadeusz.
Kurier Mazowiecki - Senior walczy o swoje pieniądze z bankiem - 29.09.26r.
Pieniądze trafiły na rachunek techniczny
Zablokowana kwota została przeksięgowana na rachunek techniczny prowadzony na nazwisko zmarłej żony Tadeusza Maciejewskiego. Dla mężczyzny było to niezrozumiałe, ponieważ - jak podkreśla - pieniądze, których dotyczy spór, pochodziły z jego emerytury. Zaczął więc wyjaśniać sprawę z bankiem.
Kontaktował się z placówką, składał reklamacje i przedstawiał dokumenty dotyczące śmierci żony oraz spraw spadkowych. Jednym z argumentów, jakie miał słyszeć od banku, była kwestia aktu zgonu. Pan Tadeusz twierdzi jednak, że dokument został przez niego dostarczony.
"Wszystkie formalności były zrobione"
Rodzina mężczyzny przekonuje, że po śmierci żony dopełniono również formalności związanych z dziedziczeniem.
– Było poświadczenie dziedziczenia, było złożone zeznanie spadkowe do urzędu skarbowego o nabyciu spadku – mówi Halina Karasek, obecna żona pana Tadeusza.
Mimo podejmowanych prób porozumienia sprawy nie udało się zakończyć na etapie kontaktów z bankiem.
Bank nie komentuje szczegółów sprawy
Zwróciliśmy się do banku z pytaniami dotyczącymi blokady pieniędzy. W odpowiedzi pełnomocniczka banku zaznaczyła, że sprawa jest obecnie przedmiotem postępowania sądowego, dlatego bank nie odnosi się do jej szczegółów.
- Ze względu na obowiązek zachowania tajemnicy bankowej oraz fakt, że sprawa jest przedmiotem postępowania sądowego, nie możemy odnosić się do okoliczności dotyczących konkretnych klientów ani komentować szczegółów sporu - przekazała mec. Maria Kopeć - pełnomocniczka banku.
Jednocześnie bank wskazuje, że w tego typu sprawach działa na podstawie obowiązujących przepisów oraz własnych procedur:
- Możemy natomiast wyjaśnić, że zasady dotyczące rachunku wspólnego po śmierci jednego ze współposiadaczy wynikają z przepisów prawa oraz obowiązujących w danym czasie regulaminów banku. Każda taka sytuacja wymaga indywidualnej oceny, ponieważ znaczenie mogą mieć różne okoliczności, między innymi moment, w którym bank otrzymał informację o zgonie, a także kwestie związane z dziedziczeniem. Bank postępuje w takich sprawach zgodnie z obowiązującymi przepisami i wewnętrznymi procedurami. Jeżeli strony mają odmienne zdanie co do ich zastosowania w konkretnej sprawie, rozstrzygnięcie należy do sądu - przekazała mec. Maria Kopeć - pełnomocniczka banku.
Sprawa nabrała dla emeryta jeszcze większego znaczenia
W czasie, gdy trwał spór z bankiem, pan Tadeusz zachorował na nowotwór. Potrzebował specjalistycznego leczenia, w tym radioterapii i protonoterapii w Czechach. Zablokowane pieniądze stały się więc dla niego szczególnie istotne. Mężczyzna nadal próbuje odzyskać środki, które - jak twierdzi - należą do niego.
Ponieważ reklamacje i rozmowy z bankiem nie doprowadziły do porozumienia, sprawa trafiła do Sądu Rejonowego w Płocku.