WOPR Płock nie zapomina o swoim koledze. Wyjątkowy pomnik na miejscu tragedii
Mija rok od tragicznej śmierci Piotra Przyborowskiego – ratownika, strażaka i instruktora pływania z Płocka. W rocznicę tragedii przyjaciele i członkowie WOPR upamiętnili go w wyjątkowy sposób. Na dnie jeziora Łęsk, gdzie zginął podczas nurkowania, złożono symboliczny kamień-pomnik
W środowisku ratowniczym i wśród bliskich Piotra Przyborowskiego pamięć o nim pozostaje żywa. W pierwszą rocznicę tragicznego wypadku, do którego doszło podczas nurkowania w jeziorze Łęsk na Warmii i Mazurach, ratownicy postanowili oddać mu hołd w wyjątkowy sposób.
Jak fala, co w ciszy nurtu znika, przeszedł na wachtę wieczną. Z wodą związany na zawsze, w jej sercu pozostał. Przyborek ratownik oddany– czuwa nad nami wszystkimi.
Na dnie jeziora, w miejscu związanym z tragedią, złożono symboliczny kamień-pomnik upamiętniający płocczanina. To właśnie tam rok temu doszło do zdarzenia, które wstrząsnęło nie tylko środowiskiem WOPR, ale także mieszkańcami Płocka. Wzruszająca ceremonia była wyrazem pamięci o człowieku, który przez lata poświęcał swoje życie pomaganiu innym.
Piotr Przyborowski był ratownikiem wodnym, strażakiem oraz instruktorem pływania. Przez wiele lat działał w strukturach Rejonowego Płockiego WOPR, a w latach 2018–2023 pełnił funkcję członka zarządu organizacji. Był także wielokrotnym medalistą i rekordzistą Polski w ratownictwie wodnym oraz pływaniu.
Do tragedii doszło 22 czerwca 2025 roku podczas nurkowania w jeziorze Łęsk w miejscowości Kulka. Pod wodę zeszło trzech nurków, jednak na powierzchnię wróciło tylko dwóch. Mimo szeroko zakrojonej akcji ratunkowej i poszukiwawczej prowadzonej przez specjalistyczne grupy nurkowe, ciało 32-letniego płocczanina odnaleziono dopiero następnego dnia. Okoliczności zdarzenia wyjaśniali policjanci pod nadzorem prokuratora.
Dla wielu osób Piotr Przyborowski pozostaje symbolem służby i poświęcenia. Jako instruktor pływania wychował wielu młodych sportowców, a jako ratownik wielokrotnie dbał o bezpieczeństwo mieszkańców nad wodą. Jego śmierć była ogromnym ciosem dla środowiska ratowniczego w całej Polsce.
Symboliczny kamień spoczywający na dnie jeziora Łęsk ma przypominać o człowieku, który całe swoje życie związał z wodą. Dla jego przyjaciół i współpracowników jest to także znak, że pamięć o nim nie zginie.