Motor Lublin rozbił Wisłę Płock 4:0!
To miał być jeden z najważniejszych meczów sezonu dla Wisły Płock. Tymczasem kibice zgromadzeni 10 maja 2026 roku na ORLEN Stadion im. Kazimierza Górskiego zobaczyli bardzo bolesną porażkę Nafciarzy. Wisła Płock przegrała z Motorem Lublin aż 0:4 i mocno skomplikowała swoją sytuację w walce o miejsce w europejskich pucharach.
Początek spotkania dawał jednak nadzieję. Wisła od pierwszego gwizdka ruszyła do ataku, dobrze operowała piłką i stworzyła kilka groźnych sytuacji pod bramką gości. Nafciarze wyglądali pewnie i wydawało się, że to oni będą kontrolować przebieg meczu.
Wszystko zmieniło się jednak około 5 minuty. Motor Lublin przejął inicjatywę, zaczął grać agresywniej i coraz częściej zagrażał bramce gospodarzy. Już w 7. minucie goście objęli prowadzenie. Po rzucie rożnym najlepiej w polu karnym odnalazł się Bartosz Wolski, który zdobył gola na 1:0.
Motor po zdobytej bramce nie zwolnił tempa. Goście konsekwentnie naciskali Wisłę, wygrywali większość pojedynków i przez niemal całą pierwszą połowę utrzymywali gospodarzy pod presją. Nafciarze mieli ogromne problemy z konstruowaniem akcji ofensywnych i popełniali sporo błędów w defensywie.
W 31. minucie było już 2:0 dla Motoru. Po dobrze rozegranym rzucie wolnym do siatki trafił Karol Czubak, podwyższając prowadzenie gości.
Po przerwie Wisła próbowała wrócić do meczu. Płocczanie wyszli wyżej, częściej utrzymywali się przy piłce i przenieśli grę na połowę rywala. Brakowało jednak konkretów i skuteczności pod bramką Motoru. Goście z kolei bardzo dobrze czuli się w kontratakach i co chwilę stwarzali groźne sytuacje.
W 80. minucie Motor zdobył trzecią bramkę. Po kolejnym rzucie rożnym gola strzelił Marek Bartos i praktycznie przesądził o losach spotkania. Po tym trafieniu z Nafciarzy całkowicie zeszła wiara w korzystny wynik.
Dzieła zniszczenia dopełnił w 88. minucie Fabio Ronaldo, który po szybkiej kontrze ustalił wynik meczu na 4:0 dla Motoru Lublin.
Matematyczne szanse na wywalczenie miejsca w europejskich pucharach nadal istnieją, jednak po takim występie trudno o optymizm. Wisła Płock musi szybko poprawić swoją grę, jeśli chce jeszcze liczyć się w walce o czołowe lokaty na finiszu sezonu.